WARSZAWA11 listopada w Warszawie odbyła się manifestacja nacjonalistyczna z okazji Święta Odzyskania Niepodległości. Nie mogło na niej zabraknąć naszej delegacji. Oprócz nas do Warszawy wybrali się również członkowie stalowowolskiej Zadrugi. Pełny autokar wyruszył także z sąsiedniego Tarnobrzega. Na placu zamkowym zjawiliśmy się około godziny 13.40. O tej godzinie było tam obecnych „na oko” 250 osób i oczywiście sporo policji. Rozpoczęcie manifestacji przedłużało się, aż w końcu ruszyliśmy około godziny 15-tej. Wśród manifestantów  widoczne były transparenty ONR, Narodowego Odrodzenia Polski, Falangi, Ligi Obrony Suwerenności, Nacjonalistycznego Stowarzyszenia Zadruga, Niklotu i Obozu Wielkiej Polski. Oprócz tych grup było wielu nie zrzeszonych nacjonalistów i sympatyków dołączających podczas manifestacji. Wszystkich osób było blisko 500. Podczas pochodu skandowano hasła „Wolność słowa dla nacjonalistów”, „USA Imperium zła”, „Narodowi, aktywni, radykalni”, „Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołote” oraz jedno z najgłośniejszych haseł – „Nadchodzą, nadchodzą nacjonaliści”. Oprócz okrzyków i transparentów ładny efekt dały także odpalone przez warszawskich aktywistów race. W czasie manifestacji doszło do kilku niewielkich incydentów z „fanami samby” (czyt. „antyfaszystami”), którym mobilizacja, mimo szumnych zapowiedzi raczej się nie udała i gdyby nie kordon policji to mieliby niewielkie szanse w ewentualnym starciu o ile w ogóle pojawiliby się na miejscu. Idziemy dalej, przed 16-tą docieramy pod pomnik Romana Dmowskiego, zostają wygłoszone przemówienia. Jeszcze raz przez chwile widać z daleka kilku lewaków ze spółdzielni inwalidzkiej Antifa, którzy z bezpiecznej odległości obserwują demonstrację. Za chwile ich już nie było. Po zakończeniu przemówień zostaje odśpiewany „Hymn Młodych” oraz „Mazurek Dąbrowskiego”. Po placu chodziły osoby z puszkami, do których zbierano datki przeznaczone dla represjonowanych nacjonalistów z Wrocławia. Manifestacja dobiegła końca a my wróciliśmy do domu. Z pewnością zjawimy się na kolejnej listopadowej manifestacji by pokazać że Polska, mimo iż sprzedana przez rządzących jeszcze nie zginęła. 11 listopada 2009 Warszawa

Porażkę lewackiej mobilizacji próbowano przekuć w sukces, a z nich samych uczynić bohaterów tego święta. Ogólnopolskie oraz lokalne media po krótkich relacjach porzuciły temat, który drążony przez kolejne dni był tylko przez sprawującą patronat nad „antyfaszystami” Gazetę Wyborczą, która w tym przypadku przeszła samą siebie. Propaganda, kłamstwa i dziwaczne interpretacje, którymi uraczył swoich czytelników organ Michnika mogą śmiało konkurować z propagandą PRL-u. GW ma swoich czytelników za kompletnych durniów, którym można podać co się chce, komentarze i artykuły postronnych osób, które nie są w żaden sposón związane z ruchem nacjonalistycznym pokazały jednak że coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać ich prawdziwe oblicze a michnikowski beton zaczyna się kurczyć. „Niezależne” środowisko „antyfaszystowskie” po raz kolejny już pokazało jak daleko mu do niezależności, że odgrywa jedynie rolę marionetek systemowych mediów i politykierów, przeciwko, którym rzekomo występuję. Spełnia również rolę bezpłatnych klakierów syjonistów pokroju Aliny Całej i żydowskich aktywistów w Polsce znanych z organizacji akcji poparcia zbrodni popełnianych przez Izrael, z którymi ramię w ramię stoją anarchiści – obrońcy praw człowieka. „Niezależne” środowisko wsparte personami jak Cała, homoaktywista Krystian Legierski czy naczelny warszawskiego dodatku GW Seweryn Blumsztajn (którego jego własna gazeta nazwała…autorytetem), który w peanie na cześć anarchistów opluwa polskich narodowców, udowodniło że są jedynie „użytecznymi durniami”, którymi posługują się osoby i środowiska załatwiające własne interesy. Wyborcza opisała również odwagę anarchistów, którzy w razie awantury uciekają zostawiając dziewczyny, „antyfaszyści”, zwłaszcza ci „bojowi” powinni złożyć reklamacje w redakcji. Gazeta usilnie próbuje zwrócić uwagę na „problem faszyzmu” w Polsce i rozreklamować środowisko „antyfaszystów”, już przed manifestacją wysłała swych reporterów do władz Warszawy by ci próbowali nie dopuścić do marszu narodowców. Histeryczne konwulsje Wyborczej, rynsztokowy język jakim się posługuje i bliskość osiągnięcia poziomu Faktu może sprawiać wrażenie że obawia się ona nacjonalistów, których z roku na rok przybywa, że obawia się odrodzenia polskiego patriotyzmu w społeczeństwie.AN Polska Video z manifestacji by Aktywista Zine

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: