10 kwietnia 2010 roku Polacy z niedowierzaniem wysłuchiwali medialnych doniesień o katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, w której śmierć poniosła para prezydencka, najwyżsi przedstawiciele władz, wojskowi oraz działacze społeczni i rodziny ofiar katyńskiej masakry sprzed 70 lat. Wydarzenie to wywołało szok, rozpacz a także obawy o kształt dzisiejszej sceny politycznej z której w jednym momencie odeszli reprezentanci największej opozycyjnej partii.

Polska pogrążona w żałobie próbuje analizować przyczyny katastrofy, próbuje odgadnąć jakie będą jej skutki. Niewątpliwie nie może wyniknąć z niej nic dobrego dla Polski. Główną obawą jest możliwość koncentracji władzy w rękach nieprzychylnej polskim interesom Platformy Obywatelskiej. Na pokładzie feralnego lotu znajdowali się przedstawiciele różnych partii, w tym tych dalekich od ideałów wyznawanych przez polskich nacjonalistów, tych których działalność publiczną w różnych sferach nazywaliśmy po prostu szkodliwą, którym jednak należy się szacunek jako ludziom, których rodzinom współczujemy tak samo jak rodzinom ludzi, którzy stanowić mogli dla Polaków wzorzec patriotyzmu i zaangażowania w sprawy Polski. Jako nacjonaliści nie jesteśmy sympatykami żadnej z partii tworzących dzisiejszą scenę polityczną naszego kraju, na przestrzeni lat wiele moglibyśmy zarzucić prezydentowi Kaczyńskiemu, pamiętając jednak o jego działalności z przeszłości. Wśród zarzutów, które wysuwaliśmy pod adresem prezydenta jako reprezentanta państwa polskiego był m.in. jego stosunek do Stanów Zjednoczonych owocujący poparciem agresywnych wojen i udziału w nim naszego wojska, była to sprawa podpisania Traktatu Lizbońskiego i wiele innych, które odnoszą się do tragicznie zmarłych polityków wszystkich opcji. Niemniej jednak zdajemy sobie sprawę iż prezydent Kaczyński wyróżniał się na tle swoich poprzedników w tzw. „wolnej Polsce” i oddajemy mu szacunek jako głowie państwa polskiego, wciąż dalekiego od ideału. Obawy o konsekwencje polityczne wzbudza również śmierć szefa Instytutu Pamięci Narodowej pana Janusza Kurtyki, którego praca na rzecz odkłamywania polskiej historii najnowszej była dla wielu polityków i innych osób publicznych wielce kłopotliwa. Obawiamy się że IPN na skutek „zmiany warty” może przekształcić się w instytucje całkowicie bezużyteczną, sprowadzoną do organizacji rocznicowych imprez i publikowania rocznicowych materiałów. Przez długi czas obserwowaliśmy ataki na pana Kurtykę oraz cały IPN ze strony osób, ze względu na swoją przeszłość, czujących się zagrożonymi pracą instytutu. Niepowetowaną stratą jest odejście pani Anny Walentynowicz, wielkiej patriotki, symbolu bezkompromisowej i bezinteresownej walki z nieludzkim systemem komunistycznym a także innych osób, którym nie był obojętny los naszej Ojczyzny.

Po tragedii, która, niestety tylko na chwile, połączyła Polaków nie sposób było nie zaobserwować również sytuacji napiętnowanych hipokryzją. Są to głównie nagłe zwroty niektórych mediów w stronę prezydenta, którego atakowano i opluwano na wszystkie możliwe sposoby, a która to krytyka nie była wyłącznie krytyką poczynań polityka, lecz niejednokrotnie żenującym spektaklem docinek, personalnych ataków. W atmosferze ogólnonarodowej żałoby świetnie odnalazły się gazety, „specjalizujące się” w zwalczaniu tego co nie tak dawno nazwały „kaczyzmem”, przykładowo skompromitowany w oczach myślących obywateli organ A. Michnika, zawzięcie zwalczający wszelkie objawy polskiego nacjonalizmu i „antysemityzmu”. Katastrofa ta i śmierć politycznych oponentów okazały się dla niektórych skompromitowanych w przeszłości polityków okazją do „okazania ludzkiej twarzy” w stosunku do przeciwników. Za takie wykorzystanie sytuacji uznać można bezczelne wypowiedzi Lecha Wałęsy o przebaczeniu.

Obłuda i hipokryzja znacznej części (większości?) środowiska polityków, wyjątkowa elastyczność mediów w dopasowywaniu się do każdej sytuacji nie jest niczym nowym. Przykrym jest to że na fali zbiorowej i nagłej zmiany nastawienia do prezydenta popłynęło również wielu zwykłych ludzi, nawet takich, którzy dzień wcześniej, wyedukowani przez TVN i Gazetę Wyborczą życzyli mu jak najgorzej. Oceniając niemal całą polską klasę polityczną źle, nie próbujemy kreować na bohaterów ludzi, których poczynania krytykowaliśmy do tej pory. Staramy się trzeźwo ocenić ich zalety jak i ich wady. W niektórych przypadkach moglibyśmy mówić o świadomej i zdecydowanej działalności na szkodę społeczeństwa polskiego, nie jest to jednak dobry czas. Oddając hołd zmarłym jako ludziom, których spotkała straszna śmierć nie staramy się, w przeciwieństwie do mediów i polityków prześcigać się w pochwałach zasług tragicznie zmarłych. Pamiętamy nagły zryw „narodowej jedności” sprzed pięciu lat, gdy zmarł papież Jan Paweł II, pamiętamy ogromne podekscytowanie terminem „pokolenia JPII”, złudne nadzieje na możliwość zmiany mentalności dużej części społeczeństwa. Gdy emocje opadły, wszystko wróciło do normy a nauki Jana Pawła, wedle których deklarowali żyć Polacy, zastąpiono skomercjalizowanym obrazem papieża, ograniczonym do kremówek i opowiadanych przez niego dowcipów. Zapamiętano to, że Jan Paweł II kochał górskie wycieczki, zapomniano o tym że krytykował kapitalizm i aborcję. Tak samo będzie i tym razem. Ci, którzy płaczą dziś po parze prezydenckiej zapamiętają to że kochali oni zwierzęta, zamiast tego że prezydent nie był przychylny promowaniu homoseksualizmu.

W ciągu kilku dni trwania żałoby narodowej nie udało się uniknąć również incydentów, które nie powinny mieć miejsca. Znać o sobie dały grupy, które na co dzień cieszą się sympatią części mediów (zwłaszcza wspominanej już Gazety Wyborczej), a które postanowiły pokazać swoją radość z ludzkiego dramatu. Paradoksalnie grupy te określają siebie jako promotorów tolerancji i poszanowania praw człowieka.  Podczas gdy odwołano rozgrywki sportowe, wydarzenia kulturalne poznańska grupa anarchistyczna o nazwie Rozbrat, występująca niejednokrotnie przeciwko „polskim faszystom” ogłosiła że organizuje imprezę o nazwie „Stypa Party” a reklamowała ją plakatem z hasłem „Nie lękajcie się, przyjdą następni”. Po zainteresowaniu mediów anarchiści szybko zorientowali się że pomysł ten był „strzałem w stopę”, mogącym przysporzyć im problemów. Natychmiast wycofali się z pomysłu, na kilka godzin zamknęli stronę internetową by usunąć kompromitujące materiały a następnie ogłosili całą akcję prowokacją. Na zamkniętych forach anarchistycznych można było przeczytać że akcja była po prostu nieprzemyślana, robiona „na gorąco”. O ile poznańscy anarchiści wycofali się ze swojego projektu, lubelski „alternatywny klub muzyczny” Tektura nie zrezygnował z imprezy muzycznej a zareklamował ją plakatem przedstawiającym uśmiechniętego Józefa Stalina, przestrzelone czaszki, zwłoki polskiego oficera z Katynia oraz guzik z polskim orzełkiem. Co znamienne, organizatorem imprezy jest lubelski działacz Amnesty International a sam klub otrzymuje finansowe wsparcie od władz miasta. Jest mało prawdopodobnym by ponieśli większe konsekwencje.

Przyłączamy się do płynących z całego kraju kondolencji dla rodzin i przyjaciół pary prezydenckiej, oficerów Wojska Polskiego i wszystkich ofiar katastrofy lotniczej.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: