17 lipca wybraliśmy się na Pola Grunwaldzkie, by uczestniczyć w inscenizacji bitwy w okrągłą 600 rocznicę triumfu polskiego oręża nad Zakonem Krzyżackim. W całonocną podróż wyruszyliśmy około godziny 22 by na miejscu zameldować się z samego rana. Wesoły bus z ośmioma osobami ze Stalowej Woli, Tarnobrzega, Jeżowego i Trzydnika melduje się na polach gdzie czekają już inni uczestnicy wyprawy podróżujący samochodem. Podróż minęła w wesołej atmosferze oraz z kilkoma małymi przygodami. Na miejscu nie ma jeszcze tłumów więc spacerujemy spotykając nacjonalistów z innych miast. Wędrujemy pod oblężony sklep w miejscowości Grunwald by w upalnym słońcu posiedzieć tam jakiś czas. Po powrocie na miejsce inscenizacji zastajemy spory tłum czekający już na rycerzy. Mimo, że byliśmy na miejscu wiele godzin przed bitwą nie zdecydowaliśmy się na siedzenie w upale i pilnowanie najlepszych miejsc widokowych. W efekcie tego bitwę widzieliśmy z dalszej, choć tez nie najgorszej odległości. Sama inscenizacja była przygotowana bardzo dobrze, naprawdę świetna była narracja oddające atmosferę pola bitwy. Jako, że w upale spędziliśmy już trochę godzin, postanawiamy, że po bitwie ruszymy nad Bałtyk, na kilkugodzinny relaks. Niestety plany pokrzyżowała nam organizacja dojazdu na miejsce bitwy. Zamiast słonecznej plaży i szumu fal spędziliśmy kolejnych pięć godzin na spacerach po okolicy, zanim nasz bus zdołał wyjechać z pola. Spacerując spotykamy narodowców z Olsztyna, z którymi spędzamy kilka chwil po czym ruszamy w drogę powrotną. Podsumowując wyjazd, był on ciekawy i wesoły ze względu na towarzystwo, warty zachodu by zobaczyć rycerskie widowisko, być w miejscu chwały polskiego rycerstwa równo 600 lat po tamtych wydarzeniach ale niezbyt dobrze zorganizowany przez odpowiedzialnych za imprezę, pod koniec dnia ciężko było kupić cokolwiek zimnego do picia. Drażnić mogło też zrobienie z tej imprezy komercyjnego cyrku, który psuł atmosferę cofnięcia się w czasie do pamiętnych wydarzeń. To zresztą jest zmora innych podobnych, dużych imprez np. Festiwalu Wikingów na Wolinie.  Powrót do Stalowej Woli to na zmianę sen i postoje na stacjach benzynowych z celu uzupełnienia płynów. Poniżej zamieszczamy kilka zdjęć z wyprawy, pomijając te przedstawiające samą bitwę. Przyczyną tego jest słaba jakość naszych bitewnych ujęć a także ogólna dostępność dla zainteresowanych zdjęć robionych przez zawodowców.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: