20 lutego 2011 roku w Warszawie odbyła się manifestacja solidarności z narodem serbskim, będąca wyrazem sprzeciwu wobec niezależności Kosowa od Serbii. 17 lutego minęły trzy lata od ogłoszenia niepodległości przez tą serbską prowincję przejętą przez albańskich terrorystów z Wyzwoleńczej Armii Kosowa (UCK) oraz ich sojuszników w postaci Stanów Zjednoczonych i NATO. Manifestacje poprzedziła wielka akcja promocyjna, kolportaż ulotek, wieszanie transparentów i malowanie graffiti. Manifestacja reklamowana była na niezliczonej ilości stron internetowych, co sprawiło, że liczba uczestników zaskoczyła nas wszystkich sięgając 650 osób. Manifestacja poparcia dla Serbów zorganizowana została przez autonomicznych nacjonalistów z Warszawy, Stowarzyszenie Zjednoczony Ursynów oraz stowarzyszenie Polacy na rzecz Serbskiego Kosowa.

W mroźny niedzielny poranek w drogę ruszają również nacjonaliści z Rzeszowa i Stalowej Woli. Na miejscu od dnia poprzedniego obecna jest już kilkuosobowa grupa podkarpackich nacjonalistów. Będąc w Warszawie na kilka godzin przed manifestacją udajemy się na zwiedzanie Muzeum Powstania Warszawskiego w którym spędzamy ponad dwie godziny, by następnie posilić się i dołączyć do zbierających się już przy stacji metra Świętokrzyska patriotów. Kilkanaście minut przed godziną 15 na miejscu widać już spory tłum ludzi, wśród nich widoczne są transparenty Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo Radykalnego, Stowarzyszenia Na rzecz Kultury i Tradycji „Niklot”, Autonomicznych Nacjonalistów ze stolicy i z Wielkopolski, Opcji Socjal Narodowej, śląskich Białych Orłów. Licznie stawili się też kibice stołecznej Legii. Rozwijane są banery „Kosovo is Serbia”, nad głowami powiewają polskie i serbskie flagi narodowe oraz flaga białoruska, którą przynieśli ze sobą mieszkający w Warszawie Białorusini. Obecni są również Serbowie.

Z kilkunasto minutowym opóźnieniem zostaje uformowany pochód, wtedy rozwijamy amerykańską flagę odwróconą „do góry nogami”, która symbolizować miała dezaprobatę dla amerykańskiego imperializmu, bandytyzmu w wykonaniu tego mocarstwa i jego narzędzia – NATO. Był to również symbol potępienia amerykańskiej interwencji w Jugosławii, w wyniku której przy złamaniu wielu konwencji zamordowano tysiące cywilów, zniszczono infrastrukturę Serbii oraz oddano Kosowo w ręce albańskich mafiosów.

Pochód ruszył głównymi ulicami Warszawy, co jakiś czas wybuchają petardy i odpalane są race. Uczestnicy skandują „Kosowo jest serbskie!”, „Tylko serbskie, tylko serbskie Kosowo!”, „Nie dla państwa bez narodu!”, „Precz z albańskim szowinizmem”, „USA – imperium zła” i wiele innych okrzyków związanych z tematem demonstracji. Imponujący liczbowo pochód wzbudza zainteresowanie przechodniów, podczas jego trwania nie dochodzi do żadnych incydentów. Manifestacja zakończona została pod siedzibą Komisji Europejskiej, gdzie odbyły się przemówienia organizatorów oraz zaproszonych środowisk. Przemawiający mówili m.in. o haniebnym uznaniu przez rząd Polski niepodległości Kosowa, amerykańskich zbrodniach na serbskim narodzie oraz sytuacji w jakiej znajduje się dziś atrapa państwa jakim stało się Kosowo, rządzone przez albańską mafię byłych terrorystów. O sytuacji Serbów mówił poprawną polszczyzna przedstawiciel tego narodu, który, podobnie jak tysiące jego rodaków został zmuszony do opuszczenia swojego domu. W trakcie manifestacji rozdawane są ulotki informujące o sytuacji Serbii wraz z zarysem historycznym odnoszącym się do Kosowa jako kolebki serbskiej państwowości.

Po zakończonej demonstracji część uczestników udała się na dyskusję do klubu N44, my z racji dalekiej drogi do domów nie zostaliśmy. Manifestacja odbiła się szerokim echem w mediach, zarówno polskich jak i serbskich. Przy czym te pierwsze za wszelką cenę starały się zaniżać liczbę uczestników nawet do kilkudziesięciu. Palmę pierwszeństwa prymitywnych manipulacjach nie po raz pierwszy zdobyła Gazeta Wyborcza usiłująca nie tylko zaniżyć liczbę uczestników ale nawet przekonywać czytelników, że część manifestantów nie wiedziało za czym lub przeciwko czemu manifestują (!). Miał to być, oczywiście, obraz manifestantów zupełnie inny od tego w jaki środowisko GW przedstawia swoich podopiecznych skupionych w grupach anarchistycznych, feministycznych czy homoseksualnych. Jednak zainteresowany czytelnik mógł łatwo zweryfikować informację podane przez GW przekonując się po raz kolejny że hasło „dziennikarska rzetelność” w jednym zdaniu z tytułem tej gazety jest wyłącznie czarnym humorem.

Podsumowując demonstracje należy zwrócić uwagę na świetną organizację przemarszu, brak incydentów, spokojne zachowanie policji i duże zainteresowanie. Liczba uczestników pozwala coraz bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość środowisk nacjonalistycznych w Polsce. Coraz więcej medialnych trików mających na celu wyeliminowanie nacjonalizmu daje nam dodatkowe przeświadczenie o tym, że należy działać i poszerzać obszary aktywności. Organizatorom należą się wyrazy uznania, zaś uczestnikom podziękowania za wsparcie tej ważnej inicjatywy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.