Narodowe Święto Pracy. 1 maja, Warszawa

Skromna delegacja stalowowolskich nacjonalistów wzięła udział w 1-majowej manifestacji w Warszawie mającej na celu zwrócenie uwagi społeczeństwa na palące problemy wielu Polaków. Dotyczyła ona tragicznej sytuacji na rynku pracy, wysokiego bezrobocia, masowej emigracji z kraju, braku realnych perspektyw dla młodych ludzi, którzy często zmuszeni są do nie gwarantującej żadnej stabilności pracy na tzw. umowach śmieciowych. Dodatkowo, poprzez skandowane hasła, zwrócono uwagę na fakt, że żyjemy w państwie policyjnym, gdzie policja jest niczym innym jak protektorem interesów władzy i narzędziem zastraszania społeczeństwa.

Na manifestacji stawiło się ok. 250 aktywistów z różnych stron Polski oraz goście z Czech, Ukrainy, Rosji i Cypru. Na transparentach wypisane były hasła „Praca w Polsce dla Polaków”, „Chcemy godnej pracy w Polsce”. Manifestacja, której towarzyszyła znaczna ilość policjantów przeszła zatłoczonymi ulicami stolicy wzbudzając duże zainteresowanie mieszkańców. Na Placu Zamkowym odczytane zostało przemówienie, w którym poruszono pilne sprawy dotyczące ogromnej liczby Polaków, zmuszonych do pracy za przysłowiową miskę zupy w zagranicznych korporacjach, przypomniano o celowo zniszczonym polskim przemyśle. Demonstranci często krzyczeli „Rząd do roboty za 1400 złotych!” a także „Rząd na bruk, bruk na rząd”. Nie zabrakło również okrzyków przeciwko Unii Europejskiej, jako, że jest to również kolejna rocznica podporządkowania Polski ponadnarodowej i antynarodowej organizacji. Podczas przejścia obok pałacu prezydenckiego, gdzie rezyduje podstawiona na stołek marionetka zwana „prezydentem Polski” demonstranci krzyczeli „gdzie jest szogun?”.

Okrzyki skandowane podczas marszu odniosły się również do idei multikulturalizmu, odnosząc się do ostatnich planów rządowych sprowadzenia do Polski afrykańskich imigrantów w celu „odciążenia” innych krajów Unii Europejskiej. Nacjonaliści skandowali „Multi-kulti nie przejdzie!”. Był to wyraz sprzeciwu wobec sytuacji w której ponad dwa miliony młodych Polaków zostało zmuszonych do opuszczenia kraju i pracowania na rzecz „nowych ojczyzn” i jednoczesnym planem zastąpienia ich Afrykanami, których utrzymanie spocznie na barkach pozostałych w kraju obywateli.

Kwestią, na którą także zwrócono uwagę, jest wyzysk w miejscach pracy, przymusowe nadgodziny, nie respektowanie praw pracownika, głodowe pensje nie pozwalające na usamodzielnienie się młodych ludzi. Przykrą obserwacją jest niestety bierność Polaków, jak i części nacjonalistów lub narodowców, w podejmowaniu tych tematów. Podejście na zasadzie „To i tak nic nie da”, którego wyuczono nas przez lata z pomocą mediów niestety pokutuje. Polacy nie potrafią zorganizować się nawet w obronie swoich praw w miejscu pracy, godziwych zarobków i godnego życia. Wytresowani zostali w obawie przed radykalnymi zmianami, przed podjęciem jakiejkolwiek walki. Być może kolejne „dociskanie śruby” przez opresyjny system, obniżający się poziom życia, coraz większy wyzysk a do tego terror ze strony rządowej policji będzie czynnikiem pobudzającym ich do działania. Należy mieć także nadzieje, że narodowcy i nacjonaliści, tak chętnie biorący udział w imprezach upamiętniających wydarzenia historyczne i dawnych bohaterów, tak samo zaangażują się w problemy dnia dzisiejszego. Dziś wrogiem wolności nie jest już bowiem „komuna”, z która nadal chętnie „walczy” część środowiska ale właśnie kapitalizm, międzynarodowe korporacje i polityczne prostytutki, które płynnie przeszły ze służby Moskwie do służby Brukseli i Waszyngtonowi a także ich departamenty siłowe, których zadaniem jest „trzymanie nas za mordę”.

1 maja 111 maja 41maja 21 maja 9

Możliwość komentowania jest wyłączona.