Nelson Mandela: Komunista, terrorysta… autorytet?

W dzisiejszym panteonie autorytetów, serwowanych nam przez elity i media odnajdziemy wiele podejrzanych postaci przedstawionych w najjaśniejszych barwach. To wspaniali obrońcy praw człowieka, męczennicy równouprawnienia, bojownicy walczący o rasową równość i międzyludzką solidarność. Lista uwielbianych przez mainstream postaci jest długa. Jest wśród nich jednak kilka postaci, którym nakazuje się szczególny szacunek i podziw. Takim kimś jest Nelson Mandela, idol kolejnych kandydatek do tytułu Miss World, mentor przeróżnych ruchów „praw człowieka”, człowiek pomnik. Pogromca apartheidu, męczennik, wielki ojciec wyzwolonej ludzkości, oraz bezstronny mediator w wielu kwestiach. Taki obraz tego człowieka kreują media i inni „wielcy tego świata”, tworzą legendę Mandeli, która w zestawieniu z faktami określić należy mianem fantazji, choć bardziej pasuje tu słowo wierutne kłamstwo. Zakładając, że większość zna nazwisko Mandeli należy jednak powątpiewać czy ta większość zawraca sobie głowę bliższym poznaniem tej postaci. Tzw. większości bowiem wystarcza w pełni informacja o tym, że taki człowiek istnieje i „walczył o wolność i równość”. Postać Mandeli obrosła legendą, bazującą na kilku podstawowych filarach.

 Pierwszym z filarów „świętości” jest męczeństwo Mandeli, które jest dość kontrowersyjne. Został on skazany w otwartym procesie, którego rzetelność i bezstronność nie była nigdy kwestionowana. Zarzuty obejmowały działalność mającą na celu obalenie rządu oraz wspierania polityki terroryzmu. Jego działalność zorientowana była na naruszenie obowiązującego prawa i porządku publicznego oraz akty terroru prowadzące do okaleczeń i śmierci tysięcy niewinnych ludzi, wliczając w to czarnych, którym rzekomo walkę swą dedykował. W swej autobiografii „Długa droga do wolności” Mandela wspomina, że w latach 80-tych wydał rozkaz podłożenia bomby na Church Street w Pretorii. Wybuch zabił 19 osób i ranił ponad dwieście. Gdy został on uwięziony zaproponowano mu zwolnienie w zamian za wyrzeczenie się wspierania terroryzmu. Mandela odmówił co poskutkowało dalszym pobytem w więzieniu. Paradoksalnie, później został on laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Nie jest zresztą on jedynym terrorystą, który został nią nagrodzony, ale to świadczy jedynie o komitecie noblowskim i o wartości samej nagrody.

 Drugim filarem mitu Mandeli jest przekonanie, że uchronił on Południową Afrykę od „krwawej łaźni”. Nadchodzącym rozlewem krwi, podobnym do tego jakie miały miejsce w innych częściach Afryki straszono południowych Afrykańczyków przed upadkiem apartheidu. Miał on być wynikiem ogólnokrajowego powstania przeciwko białemu rządowi. Jednak scenariusz taki był mało prawdopodobny ze względu na dobrze uformowaną strukturę społeczną oraz efektywne siły policyjne, a także inne czynniki ustabilizowanego społeczeństwa. Relacje pomiędzy społecznościami za czasów apartheidu były ustabilizowane, oparte na wzajemnym szacunku. Obraz apartheidu jako ucisku Murzynów został wykreowany na potrzeby usprawiedliwienia działań Mandeli i jego sojuszników, w tym komunistów. Zdarzały się, oczywiście „powstania”, jednak krytyczne spojrzenie na liczby zaangażowanych w nie „bojowników” wskazują, że liczba zdecydowanych na obalenie władz to zaledwie kilka procent społeczeństwa. Groźba „krwawej łaźni”, wzbudzenie strachu było celem ludzi, których celem było zniszczenie systemu. Twierdzenie, że Mandela zapobiegł rozlewowi krwi jest mitem, fakty wskazują, że działał on w przeciwnym kierunku. Mandela wraz ze słowackim Żydem Joe Slovo, był założycielem organizacji, która wspierała i aktywnie brała udział w masakrach ludności cywilnej. Było to zbrojne ramię Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC), Włócznia Narodu (Umkhonto we Sizwe). Organizacja ta odpowiedzialna jest za krwawe represje na czarnej ludności, która nie popierała demontażu apartheidu. Nawet Komisja Prawdy i Pojednania musiała przyznać, że „działania ANC były rażącym pogwałceniem praw człowieka”. Rozlew krwi nastąpił. Jednak dopiero po wywalczonej „wolności”. Poprzedzające wybory starcia pomiędzy czarnymi mieszkańcami RPA pochłonęły 20 tysięcy ofiar. Czy Mandela powstrzymał tą masakrę? Krótka odpowiedź brzmi: nie! Rzeźnia w RPA trwa nadal, kraj ten przoduje w światowych statystykach przestępczości. Szczególnie okrutne zbrodnie, nabierające cech czystek etnicznych, dotykają białej społeczności, zwłaszcza żyjących w odizolowanych gospodarstwach farmerów. Zbrojne najazdy murzyńskich band na farmy charakteryzuje wyjątkowe okrucieństwo oprawców, połączone najczęściej z grabieżą. Od momentu objęcia władzy przez ANC życie straciło ponad trzy tysiące białych rolników, doczekały się one terminu „farm crimes”. Afrykanerzy są pozostawieni sami sobie, nie mogą liczyć na pomoc władz, które ciągle jeszcze eksploatują „winę” białych za materialną sytuację czarnej większości. W obawie o bezpieczeństwo kraj opuściło ponad 800 tysięcy Afrykanerów. Sentymenty i rasowe napięcia to codzienność RPA. Liderzy ANC sprytnie je wykorzystują. „Krwawa łaźnia” Południowej Afryki nie osiągnęła rozmiarów innych afrykańskich rzezi ostatnich dziesięcioleci. Różnicą jest jednak to, że jest ona przemilczana. Światowa opinia publiczna nie może dowiedzieć się, że dzieje się to na skutek „wolności”, którą tak gorąco wspierał Zachód. Skala morderstw na białych farmerach nie spędza snu z powiek międzynarodowym organizacjom, ich sytuacji nie nagłaśniają media ani „organizacje praw człowieka”. Równałoby się to z przyznaniem, że człowiek (Mandela) i siła polityczna (ANC), którą tak promują są winnymi wpędzeniu kraju w wir przemocy i biedy. Że wszystko to dzieje się dzięki polityce prowadzonej przez ich ulubieńców, światowe autorytety. Rządy ANC to również okres prawnie usankcjonowanej grabieży. Kongres utrzymuje poparcie ludności m.in. dzięki działaniom takim jak „akcje afirmatywne” czy odbieranie ziemi białym farmerom (również przez jej odkupowanie) i przekazywanie czarnym. To „wyrównywanie niesprawiedliwości apartheidu” poskutkowało znacznym obniżeniem możliwości produkcyjnych sektora rolniczego. Przekazywany ziemie w 90% nie były uprawiane przez nowych, czarnych gospodarzy, co zmusiło rząd do chwilowego zawieszenia planu. Jednym z powodów prowadzenia takiej polityki była również ogromna skala korupcji, defraudacji nadużyć wśród członków ANC, którzy dzięki tym akcjom znacznie się wzbogacili. Podobna sytuacja miała miejsce w sąsiednim Zimbabwe, gdzie odbierane białym farmy trafiały do rodziny i przyjaciół prezydenta Roberta Mugabe. I w tym kraju eksperymenty te zakończyły się załamaniem gospodarki rolnej. Pod czarnym rządami RPA stała się jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów na Ziemi, z jednymi z najwyższych wskaźników morderstw i gwałtów.

 Mandela jest przedstawiany jako uosobienie pacyfizmu, człowiek miłujący ponad wszystko pokój i gardzący przemocą. Nie jest to prawdą. To, że wzywał on do „biernego oporu” nie wynikało z tego, że nie chciał on przemocy lecz z tego, że w początkowym okresie działalności, ANC nie dysponowała wystarczającymi środkami do podjęcia walki zbrojnej. Mandela do dziś utrzymuje, że akcje terrorystyczne w wykonaniu Włóczni Narodu miały „charakter czysto obronny” a ich celem był „sprzeciw wobec przemocy apartheidu”. Mandela założył Włócznię Narodu krótko po tym jak został uniewinniony w pierwszym swoim procesie. Pomimo używania retoryki o „uciskanej ludności”, początkowo niewielki odsetek czarnej społeczności wspierał jego działania. Zapowiedź zbrojnego oporu miała rozbudzić emocję i była działaniem propagandowym mającym zapewnić masowe poparcie polityczne dla ANC, przybrała jednak formy terroru. Mandela stał się uosobieniem oporu wobec ucisku czarnych. Niewątpliwie stał się on symbolem dla dużej części niewykształconej i niezamożnej ludności chłopskich, stał się uwiarygodnieniem przekonania, że i ona może zatriumfować nad cywilizacją białych i ich rządami. Za jego pośrednictwem. Nadzieje południowoafrykańskich chłopów okazały się złudne. Pod „wyzwoleniu” ich dochody i jakość życia znacznie się obniżyły. Jednocześnie pogłębiła się przepaść pomiędzy nimi a wąską, wyjątkowo bogatą, czarną elitą.

 Przed uwolnieniem Mandeli i rozejmem pomiędzy białym rządem i ANC, przedstawiciele finansowego i produkcyjnego sektora RPA wyjaśniali przyszłym rządzącym ogrom odpowiedzialności jaki zostaje im powierzony. Należy pamiętać, że w odróżnieniu od innych krajów Afryki, mieszkańcy RPA byli beneficjentami systemu gospodarczego nadzwyczajnie rozwiniętego przez kolonializm. Przekazanie władzy ANC było jak powierzenie im skarbu. Uprzedzono ich, że brak dbałości o finanse i gospodarkę spowoduje nieodwracalne skutki, upadek kraju, który dotknie przede wszystkim najbiedniejszych. Ochrona gospodarki kraju zależało głównie od Mandeli, który dzięki wewnętrznemu i międzynarodowemu poparciu cieszył się pełnią władzy. Pomimo tego wsparcia Mandela nie zamierzał chronić istniejących struktur i zaczął wdrażać program ANC, który doprowadził do załamania się południowoafrykańskiej infrastruktury. RPA opuściły wielkie firmy, dla których relokacja nie była niemożliwa finansowo, równocześnie rozpoczęła się emigracja wyszkolonych kadr. Pod rządami Mandeli RPA z prężnie prosperującego kraju stała się obszarem biedy, chorób i przestępczości. Mandela jako polityk poniósł całkowitą klęskę. Nie udało mu się zabezpieczyć i wzmocnić odziedziczonej po białych infrastruktury. W obliczu takich możliwości i kontrastu na tle pozostałej części Afryki, wszystko zostało zaprzepaszczone. Mandela doprowadził do zniszczenia kraju m.in. przez przyzwolenie na nepotyzm i korupcje w łonie ANC. Złudzenie jego politycznych zdolności zostało narzucone mu poprzez przypływ emocji i entuzjazmu, wynikającego z obalenia apartheidu, na całym świecie.

 Mandela komunista.

W 1944 roku Mandela wraz z Walterem Sisulu i Oliverem Tambo założyli Ligę Młodych ANC (ANCYL), która szybko przekształciła się w zbrojną bojówkę. Będąca pod silnym wpływem komunistów Liga Młodych wywierała naciski na ANC, by skłonić ją do podjęcia i rozszerzenia działań bezpośrednich, optowała za stosowaniem przemocy w walce politycznej. Pięć lat później ta trójka sprawowała pełną kontrolę nad Ligą Młodych, a nawet samym Kongresem. W 1949 mandela został wybrany do najwyższych władz ANC i został przewodniczącym Ligi Młodych. W 1952 roku Mandela został nominowany na szefa „Kampanii Oporu”, której zadaniem była aktywizacja przeciwników polityki apartheidu, i prowokowanie niepokojów społecznych. Powołana przez niego Włócznia Narodu miała stać się głównym instrumentem komunistycznej rewolucji w Afryce Południowej. Zorganizowano szkolenie militarne dla setek rewolucyjnych młodzieńców, którzy trenowani byli nie tylko w RPA ale również na Kubie, w Algierii, Egipcie, Etiopii, Chinach, Rosji, Korei Północnej, Wschodnich Niemczech i w Czechosłowacji. ANC była silnie powiązana z Południowoafrykańską Partią Komunistyczną (SACP), która stanowiła realne zaplecze ideologiczne Kongresu. Niemniej jednak łatwiej było pozyskać poparcie pod hasłami wyzwolenia i równouprawnienia murzynów. Zachodnie kraje wspierające ich walkę nie musiały tłumaczyć się z bezpośredniego poparcia dla komunistów. Mandela na potrzeby propagandy został skutecznie „wypolerowany”, rzadko wspomina się o jego komunistycznych sympatiach i powiązaniach. Dr Igor Głagolev, który przez wiele lat odgrywał kluczową rolę w pozyskiwaniu wsparcia ZSRR dla terrorystycznych ruchów w Afryce (później jego sympatie zwróciły się ku Zachodowi) mówi, że już pod koniec 1951 roku Związek Radziecki rozpoczął kampanię mająca na celu przejęcie Południowej Afryki. Nie było to nic nowego, Kongres Międzynarodówki Komunistycznej w 1928 roku poinstruował Komunistyczną Partię Południowej Afryki by poświęciła ona szczególną uwagę ANC i przekształciła ją w rewolucyjny ruch służący obaleniu białej administracji RPA. Istotna rolę w tych wydarzeniach odgrywał szef SACP Yusuf Dadoo, członek władz ANC. Ironią jest to, że kraje takie jak Anglia, USA i kraje skandynawskie finansowały południowoafrykański terroryzm w późniejszych latach. Równie aktywnie przystąpiły, wraz z komunistami, do budowania zakłamanego wizerunku Mandeli jako człowieka, który ocalił Południową Afrykę, swoistego czarnego mesjasza. To aktywne wsparcie zachodnich mocarstw dla ANC było powodem tego, że na całym świecie nie było słychać głosów krytyki wobec stosowanej przez Kongres przemocy. Jak głęboko Zachód zaangażowany był we wspieranie komunistycznych, murzyńskich terrorystów niech świadczy fakt, że główna siedziba ANC nie mieściła się w żadnym z krajów komunistycznych a w Londynie. Jednym z własnoręcznie sporządzonych przez Mandele dokumentów, który zostały wykorzystane w jego procesie była wykładnia jego poglądów zatytułowana „Jak być dobrym komunistą”. Pisał on, że przejście z kapitalizmu do socjalizmu nie może odbywać się powoli, drogami proponowanymi przez liberałów, ale w drodze rewolucji. Pisze również, że studiowanie filozofii Marksa jest niezbędne do uzyskania większej kontroli nad masowymi działaniami rewolucyjnymi. „Ruch komunistyczny nadal stoi w obliczu potężnych wrogów, którzy muszą zostać całkowicie zmiażdżeni, zanim komunistyczny świat będzie mógł zostać zrealizowany” – pisał Mandela.

Jednak nie wszyscy w ANC podzielali komunistyczne sympatie Mandeli. Antymarksiści wewnątrz Kongresu wyrażali swoje oburzenie tym, że Mandela i inni przywódcy ANC pozwolili by nacjonalistyczny, czarny ruch został zagarnięty przez komunistów z SACP. To że mieli co do tego całkowita rację potwierdził w 1991 roku na łamach oficjalnego organu Amerykańskiej Partii Komunistycznej weteran SACP Brian Dunning mówiąc, że każdy członek SACP był równocześnie członkiem ANC. Mandela nigdy nie ukrywał bliskich powiązań obu partii. W pierwszym przemówieniu po zwolnieniu z więzienia w 1990 roku, w którym zwrócił się do swoich towarzyszy broni określił Joe Slovo jako „jednego z największych patriotów”. Komuniści byli częstymi gośćmi Mandeli na oficjalnych spotkaniach. To, że Mandela konsultował swoje decyzje z komunistami z SACP powiedział w 1993 roku na łamach International Express jeden z jej liderów Chris Hani. Mandela stał się medialną ikona pacyfizmu, który wyklucza zemstę na swoich przeciwnikach, takim mamy go widzieć. Jednak zestawienie tego opisu z faktami sprowadzi nas na ziemie. Dzieki staraniom Mandeli prominentne stanowiska w kraju zajęli komuniści oraz aktywiści pałający nieukrywana nienawiścią do białych mieszkańców RPA, zwłaszcza do Burów. O tym, że on sam podzielał tą nienawiść świadczyć może fakt nadzwyczajnej promocji Petera Mokaba, autora popularnej do dziś wśród zwolenników ANC frazy „Kill the farmer, kill the Boer” („Zabić farmerów, zabić białych”). Imieniem człowieka, który wzywał do mordowania białych w RPA został nazwany stadion w Polokwane, na którym rozgrywane były tegoroczne Mistrzostwa Świata. Po zwycięstwie Mandeli powołano Komisję Prawdy i Pojednania, obsadzoną przeciwnikami poprzednich władz. Z jej prac pod przewodnictwem Desmonda Tutu nie wynikła ani prawda, ani pojednanie a jej wyroki miały za zadanie upokorzenie Afrykanerów. Slogany i oświadczenia, którymi przez lata posługiwał się Mandela, utrwaliły rzesze czarnych w przekonaniu, że ideały ANC/SACP można osiągnąć wyłącznie przez przemoc. Aby zmobilizować masy, Mandela powiedział, że ten kto chce posiadać broń musi wstąpić do Umkhonto we Sizwe. Była to wręcz zachęta do przemocy, dodatkowo motywowanej politycznie. Mandele obwiniać należy za masakry, które wybuchły w RPA i które trwają do dziś. Aby zdać sobie sprawę z następstw nawoływań Mandeli i odzewu jego rewolucjonistów wystarczy spojrzeć na statystyki z pięciu lat ich aktywności, na przestrzeni lat 1984-89. W tych latach zniszczonych zostało 1770 szkół, 7187 domów murzynów podejrzanych o nie wspieranie ANC, 10318 autobusów, 152 pociągi, 12188 prywatnych samochodów, 1256 sklepów i fabryk, 60 urzędów pocztowych, 47 kościołów i 30 szpitali. W tym samym czasie zwolennicy „wyzwolenia” zamordowali trzystu swoich ziomków. W dzisiejszej, „wyzwolonej” Południowej Afryce notuje się średnio 56 morderstw dziennie! Jeszcze bardziej przerażające są statystyki gwałtów i grabieży. Nieustannie trwają również prześladowania Afrykanerów. Przestępczości sprzyja niekompetencja i korupcja policji. Pogłębia się także nędza zarówno czarnych jak i białych. To wspaniałe osiągnięcia Mandeli i ANC/SACP, rezultaty chwalonej przez elity walki. Gdy okazało się, że Mandela zostanie laureatem Pokojowej nagrody Nobla, ANC wydał oświadczenie, że z uwagi na fakt, iż Mandela zawsze wspierał finansowo Włócznię Narodu, jest prawdopodobne, że odda cześć pieniędzy z nagrody na potrzeby jej działalności! Po zwolnieniu Mandeli z więzienia przez prezydenta De Klerka i ponownym zalegalizowaniu ANC i SACP, lider tej ostatniej Chris Hani, przebywający w USA na zaproszenie tamtejszych komunistów stwierdził z radością, że teraz RPA będzie mieć komunistyczny rząd. De klerk, który chętnie podjął negocjacje z terrorystycznymi organizacjami nie poinformował białej społeczności o prawdziwej naturze ANC/SACP, nie nagłośniono również podobnych wypowiedzi murzyńskich radykałów, pozostawiając wyborcom zniekształcony obraz Kongresu i jego przywódców. Poinstruowano służby specjalne by te kontrolowały artykuły dotyczące ANC/SACP. Republika Południowej Afryki poprzez działalność i rządy czarnych komunistów Mandeli została zdegradowana do poziomu kraju Trzeciego Świata pod każdym względem. Obietnice kraju płynącego mlekiem i miodem zastąpiła rzeczywistość biedy, korupcji, przestępczości, prześladowań i braku perspektyw. Przypomnijmy, że od 1994 roku, czyli czasu w którym władzę przejął ANC zamordowano w bestialski ponad trzy tysiące białych. Państwowa dyskryminacja przeciwko tej społeczności obejmuje m.in. reformy ziemskie i akcje afirmatywne czyli tzw. „pozytywna dyskryminację”. Wielu z nich zostało bez pracy z powodu koloru skóry, około 10 procent Afrykanerów zostało zmuszonych do życia w prowizorycznych obozach. Wszystko to jest wynikiem rządów Mandeli i jego partii. To osiągnięcia ikony pokoju i pojednania, laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Fałszywy autorytet Mandeli jest usilnie podtrzymywany do dziś, i zapewne będzie utrzymywany po jego śmierci. Splunięciem w twarz wszystkim ofiarom jego terroru i rządów, zepchniętemu w ubóstwo społeczeństwu było ustanowienie przez ONZ Dnia Nelsona Mandeli, który obchodzony ma być 18 lipca. Takich ludzi nakazują nam wielbić i szanować.

%d bloggers like this: