Sztuka to opór – o graffiti słów kilka.

Początki historii graffiti, takiego jakim znamy je dziś przez większość „branżowych” publikacji datowane są na lata 60-70-te wraz z pojawieniem się na rynku wodoodpornych markerów. Młodzież za ich pomocą zostawiała po sobie ślady w różnych częsciach miast Ameryki, na przystankach autobusowych, w metrze, na skrzynkach pocztowych i klatkach schodowych. Na początku „dzieła” te ograniczały się przeważnie do wypisania swojego imienia, przezwiska. Młodzież tą ochrzczono mianem writerów. Fala ta w późniejszych latach nie ominęła także Polski, szkolne ławki i ściany były pokryte przeróżnymi napisami. Proste napisy z czasem zaczęły przybierać coraz bardziej wymyślne formy, mające być swoistą wizytówką autora. Wraz z pojawieniem się farby w sprayu malowidła rozprzestrzeniły się stając się jednocześnie bardziej widoczne, ewoluował też kunszt artystyczny. „Wrzuty” były coraz bardziej skomplikowane, kolorowe, zaczęły pokrywać całe ściany budynków a także pociągi, co jest popularne do dziś, ruchome dzieło zobaczy więcej ludzi w różnych miejscach kraju. Graffiti wykorzystywały różnorakie grupy, łącznie z gangami znaczącymi w ten sposób swoje terytorium. Około lat 80-tych popularność graffiti stale rośnie, szczególne zainteresowanie tą formą sztuki widoczne jest w środowisku hip-hopowców. Od początku ten rodzaj aktywności młodzieży budził sprzeciwy a także zdecydowane reakcje władz miejskich i policji. Uznany powszechnie za akty wandalizmu, był tępiony z całą surowością. Do Polski mania malowania dotarła w latach 90-tych, wtedy też pierwsze dzieła zaczęły pojawiac się na pociągach i murach budynków, miejscami szczególnie obficie usłanymi różnorakimi wrzutami stały się budynki przy trasach kolejowych. Napisy na nich informowały podróżnego do jakiego miasta się zbliża zanim zauważył jakąkalowiek tablice informacyjną. W dużej części były to proste napisy, często nazwy miejscowych klubów piłkarskich i hasła gloryfiikujące je. Dziś napotkać możemy już ogromnych rozmiarów artystyczne malowidła, czasami tworzone w porozumieniu i za zgodą władz miejskich czy komunalnych. W latach PRL-u napisy na murach miały również inny charakter, choć te akurat na pierwszym miejscu stawiały przekaz i widoczność niż  wartość artystyczną. Do tej pory w wielu miastach Polski spotkać możemy stare, wymalowane grubym pędzlem napisy „Telewizja kłamie”, „Soviet go home” czy „Socjalizm w dupe kopany” i masę innych haseł „na pohybel władzy”. Zresztą nie był to w Polsce ewenement, już podczas okupacji hitlerowskiej prężnie działała tzw. mała konspiracja po której ślady w postaci znaku Polski Walczącej czy żółwi symbolizujących powolny i mozolny opór do dziś pozostały w wielu miastach. Graffiti stało się więc jedną z form wyrażania przekonań, idei czy emocji odnośnie najróżniejszych spraw. Uliczni artyści poprzez swoje dzieła oddają hołd wybitnym postaciom i wydarzeniom. Jednym z najbardziej znanych przykładów artystycznego graffiti o politycznym przesłaniu jest Belfast, którego mury pokrywają wspaniałe dzieła odnoszącę się do trwającego dziesięciolecia konfliktu irlandzko-brytyjskiego. Na murach tego miasta spotkać można wizerunki narodowych bohaterów, wezwania do pokoju czy o gotowość do walki. Zarówno strona irlandzka jak i brytyjska poprzez graffiti gloryfikuje paramilitarne bojówki Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA), Bojowników o Wolność Ulsteru (UFF) czy Stowarzyszenie Obrońców Ulsteru (UDA). Malowidła te wspominają również tragiczne wydarzenia w historii Pólnocnej Irlandii takie jak Krwawa Niedziela w Derry. Graffiti stało się jedną z wizytówek Belfastu, biura turystyczne organizują specjalne wycieczki autokarowe obwożące turystów po miejscach w których widnieją. Dzieła te osiągają monumentalne rozmiary, niekiedy pokrywają całe ściany bloków i domów. Kolejnym przykładem graffiti politycznego, sprzeciwu wyrażanego za pomocą puszki farby był mur berliński.  Polityczne graffiti ma spełniać rolę przekaźnika idei, biorąc pod uwagę ograniczony dostęp do mediów z którym od zawsze borykały się wszelakie opozycje choć nie ma ich ono zastępować a raczej być dopełnieniem czy reklamą takowych, choćby podziemnych i amatorskich. Ma również dawać widoczny znak ciągłej obecności w przestrzeni publicznej danej grupy, sympatyków danych idei. Po tę formę przekazu chętnie sięgają przedstawiciele najróżniejszych opcji ideowych. Jedną z form graffiti jest wykonywanie „wrzutów” za pomocą szablonów, pozwalających na szybkie umieszczenie wzoru na ścianie. I choć te w założeniu mają być proste i czytelne zdarzają się wśród nich prawdziwe majstersztyki. Szablon wykorzystywany bywa również w połączeniu z „tradycyjnym” graffiti, w celu dodania niewielkich elemntów do dużego wzoru co przy dobrym zastosowaniu daje bardzo dobre efekty. Większość władz prowadzi z ulicznymi artystami swoistą wojnę, choć może lepszym porównaniem byłaby zabawa w kotka i myszkę. Przy okazji zarzutów o wandalizm czarne, często wulgarne bachomazy stawiane są na równi z pracami, które mogłyby być ozdobami niejednej galerii sztuki. Dziś na całym świecie odbywają się festiwale graffiti, na których swoje prace prezentują rekiny tejże sztuki, jednak nadal pozostaje ona dostępna dla wszystkich tak długo jak w okolicy jest choć jedna niezamalowana ściana. Graffiti po wielu latach zastoju w tym temacie wróciło do łask również innych grup niż kojarzonych z nim hip-hopowców. Coraz ładniejsze malowidła o przesłaniu nacjonalistycznym pojawiają się już od dłuższego czasu w krajach sąsiadujących z Polską. Podobnie jak szablon przestał być domeną polskiej punkowej subkultury tak i graffiti nie jest już kojarzone z jedną konkretną grupą. Wykorzystanie tej formy przekazu w połączeniu z działalnością na innych polach, ciągłą poprawa warsztatu twórców może tylko pomóc wizerunkowi danej grupy, zwłaszcza gdy ta przesłanie swoje kieruje do młodzieży.

%d bloggers like this: