Opcja Socjalnarodowa

1. Witam. Na początek powiedzcie co skłoniło Was do założenia Waszej grupy? I jak liczna była ona na początku, a jak liczna jest teraz?

 Powołanie do życia organizacji politycznej o nazwie Opcja Socjalnarodowa było na pewno bezpośrednio powiązane z chęcią skuteczniejszego oddziaływania na społeczeństwo. Nie podlega chyba najmniejszej dyskusji, że tylko w grupie mamy większe szanse na dotarcie z naszym przekazem do możliwie szerokiego grona odbiorców. Organizacja to siła przekazu, nadanie własnej działalności politycznej znamion powagi oraz autentyczności. Z drugiej zaś strony nie można przejść obojętnie obok zjawiska stagnacji jakiejkolwiek poważnej inicjatywy politycznej na gruncie naszej walki o poparcie społeczne. Nie zaobserwowaliśmy i do dnia dzisiejszego nie dostrzegamy jakiejkolwiek organizacji politycznej o charakterze narodowosocjalistycznym, dla której sensem istnienia byłaby chęć pozyskiwania dla naszych koncepcji sympatyków wśród zwykłych ludzi. Jeśli takowe organizacje jednak istnieją, to oczywiście z tego miejsca bardzo je przepraszamy za naszą ignorancję. Niestety, ale nic nam na ich temat nie wiadomo, co może na przykład sugerować nie do końca poważne zaangażowanie w naszą sprawę. Życzylibyśmy sobie, aby poprzez naszą działalność nasza organizacja, a tym samym idea współczesnego narodowego socjalizmu, była postrzegana jako godna reprezentantka interesów naszych ludzi. Mamy nadzieję, że ogólnie pozytywny odbiór społeczny naszych poczynań będzie miał swoje przełożenie na wzrost poparcia dla naszego światopoglądu. Pomaga nam w tym organizacja polityczna, Opcja Socjalnarodowa, której potencjał ludzki jest stały, acz naszym zdaniem jeszcze nie do końca wystarczający, szczególnie jeśli rozpatrujemy to pod kątem naszych potrzeb i ogromu pracy do wykonania.

 2. Jak wiele osób przewinęło się przez szeregi Waszej organizacji w ciągu jej istnienia?

 Jeśli mówimy o kimś, kto przynależał do nas, a z kim na chwilę obecną nie utrzymujemy już kontaktów, to był tylko jeden taki człowiek. Pokładaliśmy w nim nadzieje, musiał jednak odejść, ponieważ nie do końca zdawał sobie sprawę z rodzaju działalności jaką prowadzimy. Podobno chciał do nas wrócić, ale przecież rozpisywanie się o tym nie ma tutaj najmniejszego sensu. Wypadało jednak poruszyć ten wątek, gdyż osoba ta była dla nas bardzo pożytecznym przykładem. Od chwili, gdy nasze drogi się rozeszły wprowadzamy ściśle określone zasady rekrutacji, które powinny postawić skuteczną tamę dla osób, które nie byłyby w stanie nawiązać z nami jakiejkolwiek koherentnej współpracy.

 3. Postaram się podzielić ten wywiad na części kolejno odnoszące się do różnych spraw. Na początek pytania odnośnie Waszego programu i idei. Piszecie, że Waszym celem jest m.in. rozbudzanie wśród społeczności miłości do własnej rasy. Przybliżcie nam jakimi środkami propagujecie tą ideę? Czy uważacie, że hasło miłowania swojej rasy może podziałać na ludzi zajętych na co dzień sprawami przeżycia i nakarmienia rodziny?

 Zarówno w celu propagowania miłości do naszej rasy, jak i ogólnie naszej ideologii, wykorzystujemy wszelkie możliwe środki czy sposoby oddziaływania i przekazu. Bez wątpienia punktem wyjścia dla naszej działalności jest prywatne pozyskiwanie przyjaciół i wytwarzanie ogólnej sympatii do każdego członka OSN-u z osobna, co następnie powinno się przełożyć na większe zrozumienie dla naszych racji. To najlepsza i prawdopodobnie najskuteczniejsza forma wpływania na ludzką świadomość. Oprócz tego, aby skutecznie przekazywać naszą informację, staramy się angażować we wszystko to, w czym potrafimy się odnaleźć, jednocześnie stale poszukując nowych dróg przekazu. Nie wyobrażamy sobie naszej działalności bez akcji plakatowych, rozklejania naklejek lub roznoszenia ulotek i broszur. Nie pozostajemy bierni na płaszczyźnie Internetu oraz w sferze wydawnictwa prasowego. Nasze ideały propagujemy również w jakimś stopniu poprzez uczestnictwo w różnego rodzaju manifestacjach bądź wykładach naukowych.
Owszem, hasło rozbudzania miłości do naszej rasy może podziałać na ludzi, którzy, jak to ująłeś, są zajęci na co dzień sprawami przeżycia i nakarmienia rodziny. To tylko zależy od tego w jak umiejętny sposób będziemy w stanie je przekazać oraz w jakich okolicznościach miałoby to nastąpić. Nie ukrywamy jednak, że kierujemy je bardziej do ludzi młodych, którzy stanowią o naszej przyszłości. Na pewno zdajemy sobie przy tym sprawę z faktu, że każda grupa wiekowa lub społeczna ma swoje własne problemy. A każdy problem wymaga indywidualnego podejścia. Są jednak takie hasła, w tym również to mówiące o miłości do własnej rasy, które można przedstawić w sposób wielowątkowy i przystępny dla różnych grup społecznych. “Kochaj swoją rasę” dla młodzieży może oznaczać: zwróć uwagę na fizyczne piękno swojej białej nacji, które należy uchronić przed zabójczymi praktykami wielorasowości. “Kochaj swoją rasę” dla ludzi starszych wiekiem: nie zgadzaj się na przekazywanie swoich pieniędzy na rzecz społeczności niebiałych, co podkopuje tym samym twoje własne interesy.

 4. W Polsce nie widać jeszcze wielkiego multikulturalizmu, nie widać tego na ulicach, czy zatem ludzie są w stanie wyobrazić sobie zagrożenia jakie ze sobą niesie? Czy przekonują ich wezwania do sprzeciwu wobec planowanego uczynienia Europy multirasowym śmietnikiem?

 Prawdą jest, iż problem multikulturalizmu nie dotyka jeszcze Polski w tak wielkim stopniu jak na przykład kraje Europy Zachodniej. Niestety, ale zarówno nasze spostrzeżenia, jak i przeprowadzone w tej materii badania podpowiadają, że to zabójcze dla naszej etnicznej homogeniczności zjawisko będzie postępować. Na szczęście świadomość ludzka odnośnie tego zagadnienia jest wśród naszego narodu coraz większa. Docierające do nas z Zachodu informacje o kolejnych przestępstwach niebiałych imigrantów, mimo iż szczątkowe, potrafią zapaść w pamięci zwykłego człowieka. Oprócz tego jakaś część osób wynosi swoje własne negatywne doświadczenia z życia w takim wielorasowym tyglu. Osobiście znane są nam przypadki ludzi, którzy spędzili pewien okres swojego życia na Zachodzie, i którzy przyjeżdżają do Polski z przekonaniem, że coś podobnego byłoby u nas nie do pomyślenia. Natomiast nasze zadanie polega tutaj przede wszystkim na walce z propagandą mass mediów, wychwalającą tą niebezpieczną dla naszej egzystencji i nienaturalną wielorasowość.

 5. Piszecie, że chcielibyście władzy silnego autorytetu, ale że nie jesteście zwolennikami totalitaryzmu i dyktatury. Jaka jest Wasza wizja takich rządów? Łączycie to ze zwiększeniem możliwości sprawowania władzy przez głowę państwa, prezydentura na styl amerykański czy jeszcze krok dalej?

 Zacznijmy może od tego, iż celem każdej władzy powinna być przede wszystkim skuteczność oraz praworządność. System demokracji parlamentarnej, a już szczególnie jej polski odpowiednik, charakteryzuje brak owej skuteczności. Praworządność to tylko z pozoru słowo tożsame dla dyktatury. W rzeczywistości każda dyktatura łamie wszelkie zasady praworządności, podkopując tym samym ład społeczny i szerząc przez to niemoralność. Potrzebujemy władzy, która położy kres demokratycznej niewydolności, a sama będzie patronem wszelkiej konstytucyjnej praworządności. Nasz autorytet powinien się szczycić nieposzlakowaną opinią i ogólnospołeczną sympatią. Powinien być wyposażony w konkretne uprawnienia z zakresu władzy ustawodawczej i wykonawczej, co powinno mu zapewnić skuteczność i konsekwencję polityczną. Nie do pomyślenia jest jednak, aby nasza władza naginała przepisy prawa albo formułowała je w dogodny dla siebie sposób. Nasz autorytet nie może również automatycznie ograniczać lub dążyć do usunięcia jakiejkolwiek możliwości kontroli własnych poczynań, a także wymuszać określone zachowania stosując przy tym przymus. Nasza władza nie powinna również ustalać granic aktywności publicznej, a już na pewno nie powinna stosować terroru i uzależniać od siebie obywateli. A czy powinna być prowadzona na wzór amerykański? Byłaby to swego rodzaju alternatywa tymczasowa wobec naszego chorego parlamentaryzmu wielopartyjnego. Powinniśmy jednak dążyć do wykształcenia własnego ustroju politycznego, uwzględniającego nasze położenie oraz ujmującego właściwy tylko dla nas potencjał.

 6. Słyszałem opinie, iż mimo tego, że określacie siebie mianem narodowych socjalistów Wasz program jest czasem bardziej liberalny niż programy PiS i PO. Chodzi głównie o tematy nie do końca sprecyzowanej gospodarki wolnorynkowej, prywatyzację służby zdrowia, prywatyzację spółek skarbu państwa itp. Jak odniesiecie się do takich opinii?

 Z wielką aprobatą. PiS to niemalże socjalizm. P(uste) O(bietnice) to socjalizm w przystępnej formie pod płaszczykiem liberalizmu. OSN to przede wszystkim liberalizm gospodarczy i konserwatyzm moralny. Narodowy socjalizm, na który się powołujemy, propaguje szacunek dla Praw Naturalnych, które wymuszają rywalizację, rozwój i wychwalają społeczeństwo konkurencyjne, samodzielne oraz dobrze zorganizowane. Wypisz, wymaluj liberalizm gospodarczy pod czystą postacią. Dlatego nie mamy nic przeciwko postrzeganiu nas jako ludzi o liberalnych poglądach na gospodarkę, jako że określamy się mianem narodowych socjalistów. To bardzo dobrze, że jesteśmy środowiskiem, które jest postrzegane jako liberalne gospodarczo, ponieważ wolny rynek oznacza moralność, a my chcemy być moralni. Moralna jest własność prywatna, a wszystko co socjalistyczne gospodarczo, nawet sama demokracja, jest nie do pogodzenia z systemem własności prywatnej. Właściciel swojego majątku ma moralne prawo robić ze swoją własnością to, na co ma ochotę, bez pytania o zgodę innych. Co zrobi socjalizm? Odbierze Ci twój ciężko wypracowany majątek. Co zrobi demokracja? Większość głosujących podejmie decyzję o ekspropriacji twojej prywatnej własności. Tak więc to bardzo dobrze, że jesteśmy postrzegani jako zwolennicy wolnego rynku, ponieważ socjalizm to zniewolenie, a liberalizm gospodarczy to wolność i sprawiedliwość. Dlatego kapitalizmu jako takiego nie można krytykować, co najwyżej jego poszczególne elementy. Jesteśmy wolnościowcami. Tak samo jak jesteśmy zwolennikami prywatyzacji służby zdrowia i opowiadamy się za dobrowolnym systemem ubezpieczeń zdrowotnych. Ludzie powinni mieć wolny wybór zarówno lekarza, jak i firmy ubezpieczającej. Tylko w ten sposób nastąpi obniżenie kosztów i wzrost jakości usług. Publiczna służba zdrowia jest niewydolna. Prywatyzacja powinna również objąć tą część spółek Skarbu Państwa, które przynoszą straty dla budżetu, które są niewłaściwie zarządzane, i gdzie przy obsadzaniu stanowisk kierowniczych decydują względy polityczne.

 7. Wiemy jak wyglądała w Polsce prywatyzacja. Jakimi gangsterskimi sposobami była przeprowadzana. Czy w Waszym przekonaniu da się na chwilę obecną przeprowadzić takie zabiegi uczciwie?

 Przy obecnej konstrukcji prawa i prawie że bierności jakiejkolwiek egzekutywy, uczciwy proces prywatyzacyjny jest raczej mało prawdopodobny. Dodajmy do tego jeszcze nasze sprzedajne “elity” polityczne, myślące tylko o zapchaniu własnych portfeli, a stwierdzimy, że uczciwa prywatyzacja nie będzie nigdy możliwa do przeprowadzenia. Na przykładzie ostatnich doniesień dziennikarzy “NCz!”, którzy ujawnili powiązania Ministerstwa Skarbu i polityków Platformy Obywatelskiej z ukraińskim Donbasem widać, że motywy oddawania Donbasowi hut, stoczni i zakładów kooperujących ze stoczniami miały najprawdopodobniej podłoże czysto korupcyjne. Jeśli chcemy prawdziwej i uczciwej prywatyzacji, która miałaby się dokonać z pożytkiem dla całego społeczeństwa, musimy w pierwszej kolejności odsunąć od władzy wszystkie przegniłe “elity” III RP. Potem należałoby uregulować część prawną, położyć nacisk na skuteczniejszą egzekucję prawa, wprowadzić wysokie kary za przestępstwa gospodarcze.

 8. Jak odnosicie się do przymusowej edukacji? Postulujecie zwiększenie nakładów na edukację, ale czy najpierw nie powinno się wyeliminować ze szkół programu prania mózgów, nastawionego na wyhodowanie mas przeciętniaków bezgranicznie wierzących w dobrodziejstwa demokracji i wszechtolerancji? Indoktrynacja w szkołach przybiera dziś coraz bardziej agresywne formy.

 Nie mamy nic przeciwko szkołom prywatnym czy nauczaniu domowemu. Mimo iż podchodzimy z dużym dystansem do przymusowego kształcenia, które możemy zaakceptować tylko w ograniczonej formie, na pewno nie postulujemy przy tym za likwidacją nauczania publicznego. Wiemy, iż wielu zwolenników liberalizmu gospodarczego byłoby gotowych zlikwidować placówki tego rodzaju, a nam mogliby zarzucić brak konsekwencji ideologicznej. Nie uważamy jednak, ażeby liberalizm gospodarczy miał coś wspólnego z systemem kształcenia młodych ludzi aż w tak wielkim stopniu, jak domagają się tego zwolennicy tej koncepcji. Tak samo jak niewiele wspólnego z konserwatyzmem, moralnością i zdrowiem mają wszelkiego rodzaju pomysły legalizacji narkotyków, które wychodzą ze środowisk tychże liberałów (dodajmy: konserwatywnych liberałów – koncepcja koliber), w sposób żenujący mieszających założenia z dziedziny gospodarki z życiem prywatnym obywateli. Wracając jednak do tematu. Nigdy nie opowiadaliśmy się za zwiększeniem nakładów na edukację. Chcielibyśmy tylko, ażeby nasza polska uzdolniona młodzież, której kondycja finansowa rodziny nie jest najlepsza, miała zapewnione wsparcie stypendialne fundacji prywatnych, które z kolei powinny się cieszyć wszelkiego rodzaju zniżkami i ulgami z racji prowadzonej przez siebie działalności. Co się zaś tyczy szkolnej propagandy. Podstawą każdej dziedziny nauki jest wiedza, nie indoktrynacja, która przybiera dzisiaj postać nachalnej propagandy. Dlatego Ministerstwo Edukacji powinno tworzyć programy pozbawione jakiejkolwiek indoktrynacji.

 9. Z tego co czytałem jesteście sceptycznie nastawieni do obecnego kształtu ruchu NS w Polsce. Myślicie, że poważnym jest w ogóle używanie pojęcia “ruch” w stosunku do polskiej rzeczywistości? Środowisko w Polsce nie czyni chyba w naszym kraju wielkich postępów?

 Jeśli zaczęlibyśmy pojmować ruch polityczny jako zbiorowość ludzką, której jedyną formą działalności politycznej są inicjatywy muzyczne, to może jeszcze nie byłoby tak źle. Dysponujemy przecież zespołami muzycznymi, wytwórniami czy dystrybucjami płyt. Niestety, ale ruch polityczny to pojęcie o wiele bardziej szersze oraz złożone i nie ogranicza się bynajmniej do świata muzyki, jak wielu błędnie wnioskuje. Jak sama nazwa wskazuje, zakres aktywności ruchu politycznego to przede wszystkim polityka w ścisłym tego słowa znaczeniu. To inicjatywy społeczne, organizacja, aktywizm, działalność ponad jakąkolwiek subkulturą. W Polsce nie mamy jeszcze do czynienia z rozwiniętą w pełni formą ruchu narodowosocjalistycznego, gdyż jesteśmy środowiskiem niezorganizowanym i działającym spontanicznie. Przechodzimy dopiero początkowe stadium rozwoju, pozostając na poziomie tzw. tworzenia się przesłanek ruchu. Tym, czym dysponujemy dzisiaj jest m.in. indywidualne przeświadczenie o potrzebie zmiany istniejącej rzeczywistości. Ten określony stan świadomości jest przynajmniej dla niektórych z nas motywacją do tworzenia ruchu oddolnego, spontanicznego w swojej formie przekazu. To czego nam ciągle brakuje to agitacja, a więc chęć pozyskiwania nowych zwolenników i sympatyków naszej idei, szczególnie wśród osób postronnych i niezwiązanych bezpośrednio z naszym otoczeniem. Potrzebujemy poważnych organizacji politycznych, za pomocą których potrafilibyśmy lepiej niż to ma obecnie miejsce wyartykułować nasze dążenia. Jeśli chcemy stanowić realną siłę polityczną, musimy zabiegać o ruch scementowany ideologicznie, dobrze zorganizowany, o wysokim stopniu trwałości. Musimy stawiać przed sobą nowe cele, wprowadzać w życie swoje manifesty programowe, wyjść do ludzi i nie zamykać się na swoje własne środowisko, tworząc kółka wzajemnej adoracji.
Gdy weźmiemy pod uwagę wszystko to, czego ciągle nam brakuje, ocena dzisiejszych struktur narodowosocjalistycznych nie może wypaść niestety najlepiej. Liczymy jednak na zmianę podejścia naszych ludzi do wielu istotnych kwestii. Zjawiskiem optymistycznym są indywidualne przeobrażenia w sposobie myślenia części osób, które już nie raz mieliśmy okazję zaobserwować. Niestety, ale nie we wszystkich przypadkach idzie za tym trwały aktywizm i organizacja, a wszystko to nie wykracza poza skostniałą normę postępowania.

 10. Teraz chciałbym przejść do tematu, który mnie osobiście zaskakuje i dziwi w dużej części środowiska polskich narodowych socjalistów, chodzi o podejście do nacjonalizmu. Jako jeden z podstawowych celów stawiacie sobie zwalczanie nacjonalizmów i szowinizmów narodowych. Uważacie za słuszne mieszanie tych pojęć? Nie wydaje Wam się, że stawianie nacjonalizmu w jednym szeregu z szowinizmem to lanie wody na młyn reżimowych mediów próbujących zdyskredytować w oczach społeczeństwa ruchy nacjonalistyczne, przypisując im chęć odgrodzenia się murem od świata, co jak wiemy, nie jest prawdą? Czy nacjonalizm nie powinien być wpisany w cele wszelkich antysystemowych ruchów patriotycznych?

 Nacjonalizm i szowinizm nie stanowią dla nas pojęć tożsamych. Zwalczanie nacjonalizmów i szowinizmów narodowych to dla nas nic innego jak tylko chęć podkreślenia swojej ideologicznej odrębności. Jesteśmy organizacją narodowosocjalistyczną, tak więc zabezpieczenie interesów narodowych postrzegamy poprzez pryzmat wytworzenia wspólnoty interesów wszystkich białych narodów. Pragniemy dobrych i poukładanych relacji z naszymi sąsiadami. Dążymy do współpracy, która jest dla nas o wiele bardziej opłacalna niż jakakolwiek rywalizacja, przebiegająca na płaszczyźnie państw narodowych. Odrzucamy egoizm narodowy, a w jego miejsce proponujemy braterstwo i jedność. Walka o partykularny interes narodowy często prowadziła do niepotrzebnych konfliktów i wojen, które wprowadzały sztuczne podziały, kosztowały życie nie jedną białą istotę oraz powodowały ogrom zniszczeń, czego nigdy nie będziemy w stanie zaakceptować. Podobnie jak nigdy nie będziemy w stanie zaakceptować prób wywyższania się określonej białej nacji nad inne bratnie narody. Powinniśmy również przy tym pamiętać, że patriotyzm, do którego się odwołujemy, to niekoniecznie nacjonalizm, o czym przekonywał nawet twórca polskiego nacjonalizmu.

 11. Odnoszę wrażenie, że tylko w Polsce istnieje zjawisko oddzielania się od nacjonalizmu. Zachodnie ruchy antysystemowe podkreślają swój nacjonalizm jako dbałość o interesy własnego narodu, stawiając te interesy na pierwszym miejscu. Nacjonalizm nie wyklucza przecież postaw prorasowych, ale jest ich nierozerwalną częścią, gwarantującą zachowanie narodowej i rasowej tożsamości.

 Poczyńmy małe sprostowanie. W zależności od tego co rozumiemy pod terminem “zachodnie ruchy antysystemowe”, ich w pełni nacjonalistyczne usposobienie nie jest do końca takie oczywiste. Z drugiej strony, za nic mamy ten cały nacjonalizm zachodni, który dopuszcza ataki na przybyszów z Europy Wschodniej, zamiast skupić swą uwagę na niezmiernie groźnej dla białego przetrwania imigracji obcej rasowo i cywilizacyjnie. To nierozerwalną częścią narodowego socjalizmu są postawy prorasowe oraz dbałość o zachowanie zarówno rasowej, jak i narodowej tożsamości. Z kolei integralną częścią nacjonalizmu są postawy pronarodowe, natomiast względy rasowe, jeśli w ogóle zaistnieją, nabierają drugorzędnego znaczenia.
My również pragniemy zabezpieczyć interesy własnego narodu, a upatrujemy tego m.in. w szybkim i skutecznym rozwiązywaniu konfliktów narodowych, w przeciwieństwie do różnego rodzaju nacjonalizmów, dla których sukces w tychże konfliktach jest wprost proporcjonalny do stopnia dbałości o narodowe interesy. A że same konflikty narodowe bywają wyniszczające i osłabiające tym samym nasz potencjał, to już nikogo nie interesuje. Jeśli już historia nie jest w stanie nas niczego nauczyć, to niech chociaż zrobi to za nas zdrowy rozsądek.

 12. Czy uważacie, że idea tzw. “białego zjednoczenia” jest możliwa w stu procentach i jak miałoby to zjednoczenie wyglądać? Czy wzorem WCOTC chcielibyście widzieć jakąś unię białych narodów, zrzekających się własnej kulturowej odrębności? Czy nie wygląda to trochę jak “rasowy kosmopolityzm”? Spotkaliście się na pewno z publikacjami WCOTC, w których snuli nawet wizje przywrócenia łaciny jako wspólnego języka białych ludzi. Co sądzicie o takich pomysłach?

 W swoim podstawowym znaczeniu “białe zjednoczenie” to rodzaj emocjonalnej więzi łączącej wszystkie białe narody, wszystkich białych ludzi, niezależnie od miejsca zamieszkania czy przynależności narodowej. Ażeby osiągnąć nasz cel, którym będzie wytworzenie atmosfery wzajemnej sympatii i serdeczności, zamierzamy eksponować wszystko to co nas łączy oraz występować przeciwko temu, co stanowi dla nas jednakowe zagrożenie. Będziemy przekonywać białych ludzi, że mimo kilku różnic dzielących nasze narody, łączy nas pochodzenie, przynależność do tego samego kręgu cywilizacyjnego, konieczność rozwiązania wspólnych problemów. Dla owego zjednoczenia będziemy nawiązywać koleżeńskie relacje, budować wzajemne zrozumienie. W geście solidaryzmu będziemy reagować na każdą, nawet najmniejszą krzywdę, jaka spotka naszego przedstawiciela w jakiejkolwiek części świata. Okażemy należyty szacunek przedstawicielom innych narodów, co oczywiście powinno działać w każdą stronę. Wszystko to, przynajmniej w jakimś stopniu, na pewno jesteśmy w stanie urzeczywistnić. Pamiętajmy jednak, że przyjaźń zbudować jest trudno, natomiast niezmiernie łatwo ją zniszczyć. Będziemy nad nią pracować latami, a pożądane efekty mogą być dostrzegalne dopiero w następnych pokoleniach. Nie zapominajmy również, że zawsze znajdzie się ktoś, kto postawi na nienawiść do bratnich nacji. Nie wsłuchujmy się w tego typu głosy, jeśli nie chcemy pogrążyć Europy w konfliktach i patrzeć jak Biali mordują się nawzajem.
Nigdy nie będzie z naszej strony przyzwolenia na etniczny czy kulturowy globalizm. Proces ujednolicania białego świata kosztem naszej rodzimej obyczajowości jest nam całkowicie obcy. Jako narodowi socjaliści opowiadamy się za utrzymaniem rasowej i etnicznej różnorodności, która wykształciła się w sposób naturalny, i która ze względu na swoją ciekawość i niepowtarzalność powinna zostać zachowana. U podstaw naszej wspaniałej białej cywilizacji legło bogactwo i wielkość rodzimych kultur, a każda z tych kultur stanowi jej część integralną. Jako polscy patrioci potępiamy kosmopolityzm i odwołujemy się przy tym do pojęcia zakorzenienia, które stanowi broń doskonałą wobec wszelkich pomysłów scalania ludzi w sztuczną całość. Chcemy białej jedności. Podkreślajmy naszą wspólnotę, eksponując i tworząc jednocześnie wszystko to, co mogłoby utrwalić nasze zjednoczenie. Czemu nie, nakreślmy ramy wspólnego języka, jako formy łączącej nasze narody. Kreujmy naszą białą kulturę, jako wspólne dziedzictwo białych ludzi. Ale niech to wszystko nie odbywa się ze szkodą dla naszej rodzimej obyczajowości, bez której cywilizacja Białych byłaby uboższa, i bez której nie potrafilibyśmy w sposób skuteczny stawić oporu wszelkiej multizgniliźnie tego świata.

 13. Co rozumiecie przez “przedkładanie interesów własnej nacji ponad interes ogólnorasowy”? Czy naprawdę nacjonalizm musi równać się bratobójczym konfliktom? W Europie obserwujemy współpracę grup nacjonalistów z różnych krajów.

 Dochodzi do konfliktu interesów dwóch narodów. Nie dążymy do niepotrzebnej wojny, która tak naprawdę nigdzie nas nie zaprowadzi. Próbujemy zainicjować kompromis, na którym powinny zyskać wszystkie zainteresowane strony. Nie przedkładamy w ten sposób interesu własnego ponad interes ogólnorasowy, a do tego nie wdajemy się w wyniszczające nasz potencjał konflikty. Oczywiście nie rozpatrujemy tego pod kątem sytuacji, w jakiej mógłby się znaleźć kraj broniący swoich interesów przed państwem-agresorem – casus Polski w przeddzień wybuchu II wojny światowej i jej relacje z III Rzeszą. Poszukiwanie interesu ogólnorasowego dotyczy stosunków partnerskich, w których dominuje wzajemne zrozumienie i brak jakichkolwiek zaborczych i egoistycznych żądań, jak to miało chociażby miejsce w przypadku Hitlera wobec naszego kraju. W przeciwnym wypadku nie jesteśmy w stanie wypracować żadnego porozumienia ponad podziałami.
“W Europie obserwujemy współpracę grup nacjonalistów z różnych krajów”. W Europie obserwowaliśmy i wciąż dostrzegamy pasmo niekończących się sporów, żądań i konfliktów grup nacjonalistów z różnych krajów. Serbowie przeciw Albańczykom, Albańczycy przeciw Serbom, Serbowie przeciw Chorwatom, Chorwaci przeciw Serbom, Słowacy przeciw Węgrom, Węgrzy przeciw Słowakom, Niemcy przeciw Polakom, Polacy przeciwko Niemcom etc. I cóż to oznacza? Tylko tyle, że założenia teoretyczne, w których mieszczą się próby nawiązywania przez nacjonalistów kontaktów ze środowiskiem pokrewnym ideologicznie, nie mają tutaj żadnego znaczenia. Założenia teoretyczne to jedno, a praktyka to drugie. Wystarczy tylko bodziec, zaistnienie sytuacji kryzysowej, a ludzie ci skoczą sobie do gardeł, zaczną ze sobą walczyć. Już nigdy więcej bratobójczych wojen w imię jakiegokolwiek egoizmu czy szowinizmu narodowego.

 14. Teraz chciałbym zapytać o rekrutację do Waszej organizacji. Stawiacie dość rygorystyczne warunki – nie korzystanie z używek, w tym nikotyny i kofeiny. Czy nie zawęża to grona osób, które mogłyby Was wesprzeć? I czy to jedynie zalecenia czy warunek przyjęcia?

 Poprzez nakreślenie tych konkretnych zasad rekrutacji chcieliśmy w jakimś stopniu odciąć się od ludzi nadużywających pewnych specyfików, szczególnie alkoholu. Jesteśmy poważną organizacją polityczną, przynajmniej za taką chcielibyśmy uchodzić w oczach społeczeństwa, co oznacza, że naszego programu czy ideologii nie mogą reprezentować osoby budzące powszechną odrazę. Nie bez znaczenia była tu również chęć promowania zdrowego trybu życia, siły i witalności, czyli wszystkiego tego co określa doskonałość do jakiej przecież dążymy. Oczywiście nie popadamy przy tym w skrajności. Bo czy na przykład w sposób stanowczy odcinamy się od osób, które lubią sobie od czasu do czasu wypić kawę? Jasne, że nie. Choć wolelibyśmy, aby nasi ludzie byli wolni od jakichkolwiek używek, nie skreślimy danej osoby tylko dlatego, że napiła się filiżanki kawy. Już o wiele bardziej rygorystycznie podchodzimy do alkoholu. Tutaj trudno o jakikolwiek wyjątek. Musimy sobie jednak uświadomić jaką konkretnie formę przekazu spełnia owa rekrutacja w kwestii kofeiny, nikotyny i alkoholu. Jeśli jesteśmy w ten sposób w stanie skutecznie odstraszyć osoby, które były zainteresowane przystąpieniem do OSN-u, oznaczało to, iż osoby te były bezwartościowe. Były gotowe przekreślić naszą współpracę na rzecz zachowania swojego prawa do spożywania alkoholu, kofeiny czy nikotyny. Czy ludzie tego rodzaju byliby dla nas kimś pomocnym, gdyby na przykład nasze inicjatywy kolidowały z ich prawem do wolnego czasu? Musimy i będziemy dokładać wszelkich starań, aby odstraszyć od siebie ludzi, którzy swoje upodobania do używek czy subkultury przedkładają nad polityczno-społeczny aktywizm. Tylko skuteczność naszych poczynań będzie dla nas opłacalna. Nie mamy dosłownie żadnego interesu w tym, aby należeć do organizacji liczebnej, której członkowie nie wiedzą co to poświęcenie.

 15. Nie chcecie widzieć w swych szeregach skinheadów, gdyż, jak piszecie, “są skompromitowani w oczach społeczeństwa”. Trudno nie zgodzić się po części, że jest to wina samego środowiska, a właściwie elementu, którego dawno już w ruchu nie ma, ale pozostawił po sobie opinię degeneratów ku uciesze mediów. Prawdę mówiąc wiele takich opinii to twór medialny. Kompromitacja “w oczach społeczeństwa” to jeden z lepszych sposobów na uporanie się z niewygodnymi ludźmi, a medialne imperium opanowało tą sztukę do perfekcji. Czy warto więc odcinać się od skinheadów całkowicie?

 Wszystko co robimy, wszystkie nasze plany i zamierzenia podporządkowujemy jednemu: przekonywać do nas ludzi. Przeważająca część skinheadów, która niestety utożsamia się z narodowym socjalizmem, to przede wszystkim ludzie subkultury, nie ideologii. Subkultura skinheadów podpowiada co następuje: warstwa muzyczna, moda, koncerty, zabawa, alkohol, bandytyzm. Czego tutaj brakuje? Prawdziwej ideologii, która niesie ze sobą powagę, aktywizm polityczny, rozwój światopoglądowy, a co za tym idzie – stałe umacnianie zarówno samego siebie, jak i całego środowiska w słuszności naszych przekonań. Ideologia wymusza przez to wierność, której niestety, a może na szczęście, brakuje osobom, które tak silnie utożsamiają się z subkulturą. Młodzieńczy zapał, który znajduje swoje ujście w zabawie i koncertach, po jakimś czasie przeminie, tak jak przemija sama młodość. Ludzie odchodzą, ponieważ ich poglądy zostały pozbawione ideologicznych fundamentów, a spojrzenie na świat kształtowała pozbawiona głębszego przesłania subkultura. Człowiek staje się dojrzalszy i nie widzi nic pociągającego w subkulturze skinheadów, która wymusza określone zachowanie i styl życia, dodajmy, że często prymitywny. A potem większość z nas snuje domysły na temat tego, dlaczego ci ludzie od nas odchodzą? Odpowiedź jest przecież prosta: ludzie ci odchodzą, ponieważ nigdy nie wierzyli w naszą ideologię. Ich walkę i zaangażowanie określały koncerty, płyty i moda. Walka i zaangażowanie prawdziwego idealisty to przede wszystkim działalność polityczna i społeczna. Oni nie wierzyli w ideologię narodowosocjalistyczną. Oni wierzyli w subkulturę i twierdzili przy tym, że to jej filozofia jest naszą ideologią. A który rozważny człowiek pozostanie przy ideologii, która promuje alkoholizm i trywializm w pojmowaniu naszej walki, w czym oczywiście zasługa subkultury skinheadów? I w końcu: który rozważny człowiek będzie w stanie nam zaufać, skoro dostrzeże, iż poza pięcioma naszywkami na kurtce, odstraszającym wyglądem i pijańskim usposobieniem nie mamy sobą nic do zaprezentowania?
Oczywiście są tacy ludzie, którzy rozumieją prawdziwy sens działalności politycznej, a którzy mimo wszystko, pod wpływem panujących trendów, utożsamiają się z subkulturą skinheadów. Z takimi ludźmi chcemy współpracować, ponieważ ideologia czy aktywizm jest dla nich czymś ważniejszym niż subkultura i wszystko co się z nią wiąże.

 16. Zdaje się, że większość narodowych socjalistów w Polsce to właśnie skinheadzi, choć różnie to bywa z tym ich narodowym socjalizmem. Można wysnuć wniosek, że duża część osób nazywających siebie NS używa tego określenia, ponieważ “tak się przyjęło”, a na ich narodowy socjalizm składa się niechęć do Żydów i rasowy lojalizm, nie konkretne założenia tej doktryny/idei.

 Trudno byłoby się z Tobą nie zgodzić. Owszem, znajdziemy w naszym środowisku osoby, dla których narodowy socjalizm nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek subkulturą. Są to ludzie, którzy na swój własny sposób starają się zgłębiać naszą myśl ideologiczną, rozwijać swój światopogląd. Teoretyzują, praktykują, a następnie wyciągają stosowne wnioski. Stanowią oni zalążek warstwy intelektualnej w początkowym stadium swego rozwoju. Jeśli grupa ta, jako reprezentacja narodowosocjalistyczna, zechciałaby wziąć czynny udział w życiu społeczno-politycznym swojego kraju, nasz ruch polityczny wszedłby wówczas na właściwe tory rozwoju.
Ale jest też druga kategoria ludzi, którzy z narodowym socjalizmem nie mają dosłownie nic wspólnego. Warstwa ideologiczna praktycznie dla nich nie istnieje. Zlepek kilku nieracjonalnych i w gruncie rzeczy fałszywych stwierdzeń urasta tutaj do rangi założeń podstawowych. Są to w przeważającej większości osobnicy, którzy swoją wiedzę na temat naszych koncepcji i poglądów zdobywają za pośrednictwem zespołów muzycznych, tzw. sceny RAC. I nie byłoby w tym bezgranicznym umiłowaniu muzyki nic złego, gdyby ludzie ci dorastali i przechodzili na wyższy poziom świadomości. Świadomości, którą będzie określać polityka i polityka. Muzyka to wspaniała forma przekazu i sposób na pozyskiwanie sympatyków. Oddajmy naszej scenie muzycznej to, co jej się należy. Ale najwyższa pora w końcu zrozumieć, że poświęcamy jej za dużo uwagi, że ludzie, którzy się w nią angażują ignorują tym samym jakąkolwiek inną formę przekazu, spychając na plan dalszy działalność polityczną, działalność właściwą. Podejście tego rodzaju podtrzymuje przy życiu całkowicie nam zbędną subkulturę. Wytwarza określony typ człowieka, “działacza ruchu”, przez którego pryzmat postrzegana jest nasza idea. A jak ją dzisiaj postrzega ogół społeczeństwa? Macie jakieś organizacje bądź partie? Nie, mamy zespoły muzyczne. Wskażcie nam jakichś ideologów waszego ruchu? Wokalista zespołu X, wokalista zespołu Y. Jak wygląda działalność promująca waszą ideologię? Organizujemy imprezy dla zamkniętego grona osób. Jakie są Wasze cele, założenia, program? A po co nam to?
Mamy nadzieję na szybki i skuteczny rozwój ludzi, o których wspominamy na wstępie tejże wypowiedzi. Liczymy na rozwój elity intelektualnej z prawdziwego zdarzenia. Nie chcemy w naszym środowisku osób, dla których ideologia to tylko zlepek luźnych i nieracjonalnych sloganów. Niektórzy powinni w końcu dorosnąć.

 17. Adolf Hitler to osoba najczęściej kojarzona z narodowym socjalizmem, odcinacie się od jego zwolenników. Ale czy narodowych socjalistów, którzy nie fascynują się Führerem jest w Polsce wielu?

 Oczywiście nikt z nas nie przeprowadzał żadnych badań statystycznych odnośnie liczebnego potencjału osób, które nie przepadają za twórcą hitleryzmu, czyli osobą A. Hitlera. Biorąc jednak pod uwagę wszystkie te listy, które zostały do nas wysłane, a w których ludzie popierają ideę odseparowania się od tej postaci, możemy domniemywać, że istnieje taka grupa osób, i być może jest ich coraz więcej.
Wydaje się, iż powoli, mozolnie, acz systematycznie dochodzi do pewnego rodzaju przeobrażeń w sposobie myślenia wielu ludzi. Dla wnikliwego badacza tematu totalnym nieporozumieniem będzie utożsamianie lewackiego nacjonalizmu, a niekiedy i szowinizmu (hitleryzm) z koncepcjami współczesnego narodowego socjalizmu. Nie bez znaczenia w ocenie opisywanej tu postaci będzie miało również poczucie patriotyzmu. Mimo swoich sporadycznych umizgów w stronę Polski, A. Hitler zawsze pozostanie mordercą naszych braci, człowiekiem dążącym do szowinistycznej, germańskiej supremacji nad naszym krajem. Takie postępowanie nie ma nic wspólnego z narodowym socjalizmem i co bardzo cieszy – ludzie zaczynają się w tym coraz lepiej orientować. Co więcej, jeśli rzeczywiście chcemy szukać jakiegokolwiek poparcia dla naszej idei, powinniśmy to robić na zasadzie negacji wszystkiego co hitlerowskie. A narodowy socjalizm nigdy nie był i nie będzie hitlerowski. Natomiast z historycznego punktu widzenia jego początki sięgają XIX wieku, a sam ruch nie miał i nigdy mieć nie będzie rodowodu niemieckiego.

 18. Czy uważacie za zasadne nazywanie zdrajcami ludzi wspierających inne organizacje narodowe? Czy nie jest to zamordyzm w stylu: “Tylko my jesteśmy prawdziwi”? Czy wspieranie innych inicjatyw, bliskich poglądowo to postawa zasługująca na potępienie?

 Jedyne co zasługuje na potępienie to przynależność narodowych socjalistów do organizacji bądź partii, które charakteryzuje odrębność ideologiczna wobec naszej doktryny. Powinniśmy w końcu zacząć działać na własny rachunek, szczególnie, że uzdolnionych ludzi na pewno nam nie brakuje. Z czego mogą wynikać ewentualne narzekania na nieskuteczność wszelkich form organizacji w obrębie naszej ideologii? Z braku pomysłowości i szczerego zaangażowania w naszą działalność. Gdzie tkwi przyczyna członkostwa naszych ludzi w każdej innej, ale nie w organizacji narodowosocjalistycznej? W braku wiary w słuszność naszych poglądów. Jak długo jeszcze postronni obserwatorzy życia politycznego, nasze społeczeństwo, a nawet sami narodowi socjaliści, będą widzieć w naszej idei zlepek całkowicie nam obcych, egoistycznych narodowo stwierdzeń? Tak długo, jak nasi ludzie swój czas i środki będą poświęcać na rzecz organizacji, których są członkami, a które są nam obce światopoglądowo.
Na pewno znalazłoby się wiele takich inicjatyw narodowych, które byłyby warte naszego wsparcia. Ale jeśli mielibyśmy tego dokonać to tylko i wyłącznie z pozycji narodowosocjalistycznych. Relatywizm i oportunizm światopoglądowy jest tutaj nie do pomyślenia. Nasze społeczeństwo powinno zostać poddane procesowi stałego uświadamiania odnośnie naszej indywidualności, a jak skuteczniej tego dokonać, jeśli nie poprzez nasze własne organizacje oraz przekonanie o swojej politycznej odrębności? Jeśli nasza ideologia nie przedstawia dla nas tylko pustych stwierdzeń i haseł. Jeśli wierzymy, iż tylko realizacja naszych założeń i programów będzie w stanie zabezpieczyć egzystencję naszych ludzi, nigdy, ale to przenigdy nie będziemy się angażować w działalność organizacji nienarodowosocjalistycznych. Nie pozwolimy na sytuację, w której zarówno nas samych, jak i nasze poglądy będzie się utożsamiać z nacjonalizmem. Nie chcemy powtórki z historii i upadku naszej myśli politycznej w wyniku wchłonięcia narodowych socjalistów doby dwudziestolecia międzywojennego przez struktury nacjonalistyczne.

 19. Jak oceniacie okres swojej działalności od początku? Czy udało Wam się zjednać sobie nowych ludzi, rozszerzyć pole działania? Mówicie sporo o działalności politycznej, pomijając oczywiście knajpiane gadki w stylu “a kiedy przejmiemy władzę to…”, myślicie, że ruch w Polsce jest gotowy podjąć się politycznych inicjatyw? Trudno mi to sobie wyobrazić.

 Stawiamy przed sobą takie dwa, nieformalne zadania do wypełnienia. Pierwsze: przekonywać zwykłych ludzi o słuszności naszych poglądów. Drugie: zmienić podejście naszego środowiska w pojmowaniu działalności narodowosocjalistycznej. Na pewno jest jeszcze wiele do zrobienia, ale mimo wszystko jesteśmy zadowoleni z tego co osiągnęliśmy dotychczas. Wielu zwykłych zjadaczy chleba wyrażało dla nas poparcie, co było chociażby widoczne w różnego rodzaju komentarzach dotyczących naszych akcji, których część została nagłośniona przez media. Znaleźli się również sympatycy i w naszym środowisku. W pamięci utkwił nam list pewnej kobiety, która stwierdziła, że zwolennicy naszej ideologii powinni mieć takie samo podejście do sprawy jak my. Co ciekawe, naszą działalność potrafił nawet docenić człowiek, którego moglibyśmy spokojnie uznać za naszego oponenta, a który na forum internetowym stwierdził rzecz następującą, i tutaj cytat (pisownia oryginalna): …ale nie lekceważyłbym ich, stronę mają ładną i widać poważnie chcą podejść do tematu, a nie NSowo-subkulturowo.
Z pewnością dochodzi do pewnych przeobrażeń w rozumowaniu zwolenników naszej ideologii, a także ludzi spoza naszego środowiska, szczególnie jeśli idzie o pojmowanie naszej działalności i jej odbiór. Czy są to jednak zmiany trwałe, które w przyszłości dokonają “przewartościowania wszelkich wartości” w sposobie myślenia naszego narodu? Trudno powiedzieć.
To raczej oczywiste, iż dzisiejszy ruch narodowosocjalistyczny nie jest w stanie przedsięwziąć jakichś większych inicjatyw. Tak jak już zaznaczyliśmy – znajduje się on w początkowym stadium swojego rozwoju i brak mu ludzi naprawdę politycznie zaangażowanych. Jednakże swoją działalnością zabiegamy o zmianę tego niekorzystnego dla naszej idei położenia. Walczymy o ten prawdziwy ruch polityczny, którego scena muzyczna będzie tylko jedną z form politycznego przekazu i oddziaływania na społeczeństwo. Nasz ruch będzie się składał z ludzi, którzy skupią się na działalności politycznej, a dopiero w dalszej kolejności na jakiejkolwiek innej formie aktywizmu, łącznie z działalnością muzyczną. To nie będzie ruch subkulturowy, gdzie ludzie prześcigają się na style ubierania, w kolekcjonowaniu płyt muzycznych i delektowaniu się alkoholem. Nasz ruch narodowosocjalistyczny nakreśli swoje manifesty programowe. Będzie realizował swoje cele, pozyskiwał nowych członków i sympatyków, a przez to budował swoją pozycję w państwie i społeczeństwie. Będzie zorganizowany i jednolity światopoglądowo, co pozwoli mu wprowadzić w życie owe manifesty programowe poprzez oddziaływanie na władzę.
Będziemy o to wszystko zabiegać, gdyż w tym leży sens naszej działalności.

 20. Jaka jest Wasza ocena i stosunek do sytuacji, w której znalazła się nasza Ojczyzna? Mam na myśli jej wojskowe “sojusze”, udział w niedotyczących nas wojnach oraz pochód na pasku USA w ich imperialnej polityce?

 Naturalną konsekwencją rozpadu Związku Radzieckiego było szukanie przez Polskę sojuszy po przeciwległej stronie barykady. Nasze sympatie zostały tym razem skierowane w stronę Zachodu czy po prostu USA. Jednakże Stany Zjednoczone podchodziły i wciąż podchodzą do nas w sposób lekceważący, czemu trudno się dziwić, skoro jesteśmy krajem o niewielkim znaczeniu gospodarczym, a przez to słabym politycznie. Z pewnością nasi włodarze zdają sobie z tego wszystkiego doskonale sprawę. Wysyłanie naszego wojska na misje, które służą jedynie interesom USA, bo naiwnością byłoby twierdzić, że sami czerpiemy z tego jakieś korzyści, ma przede wszystkim na celu pozyskanie sobie sympatii u możnowładców tego świata. Polski żołnierz stał się swego rodzaju kartą przetargową w rozgrywkach politycznych na szczytach władzy. Jedni, pod płaszczykiem jakichś urojonych “sojuszniczych zobowiązań”, wysyłają naszą armię w miejsca konfliktów, które w zupełności nas nie dotyczą, licząc przez to na uznanie w oczach mocarstwa. A ponieważ żyjemy w zakłamanym świecie demokracji, orientują się przy tym, że jakakolwiek większa odpowiedzialność za swoje decyzje nigdy ich nie dosięgnie. Drudzy będą protestować przeciwko zbrojnemu zaangażowaniu naszego kraju, licząc na wzrost wskaźników poparcia dla własnej partii u osób, które przeciwko takiemu zaangażowaniu występują. Tak więc wszystko w gruncie rzeczy sprowadza się do walki politycznej, która nie ma dosłownie nic wspólnego z zabezpieczeniem interesów i bezpieczeństwa naszego kraju.
Naiwnością byłoby twierdzić, że jako kraj biorący czynny udział w konfliktach zbrojnych uzyskujemy z tego tytułu profity o wymiarze gospodarczym lub politycznym, że walczymy z terroryzmem i “wprowadzamy demokrację”. Tak samo jak zwykłą naiwnością naszych włodarzy jest przekonanie o równorzędnym traktowaniu Polski przez Zachód we wzajemnych stosunkach.
Powtarzajmy to na okrągło: jeśli chcemy czerpać korzyści z ewentualnych sojuszy naszego kraju, musimy okrzepnąć gospodarczo i wykorzystać nasz potencjał ludzki. Ażeby okrzepnąć gospodarczo musimy poszerzyć do maksimum zakres wolności gospodarczej i pozwolić wzbogacić się naszemu społeczeństwu, nie okradać go poprzez różnego rodzaju przymus podatkowy.

 21. Czy są inne organizacje lub grupy, z którymi współpracujecie?

 Owszem, taką organizacją będą bez wątpienia Białe Orły, ponieważ cenimy sobie ich wytrwałość i konsekwencję w działaniu na rzecz promocji postaw patriotycznych i antykomunistycznych. Nie bez znaczenia są tutaj również względy osobiste – Ślązacy to bardzo sympatyczni ludzie, a sam Śląsk to przecież miejsce historyczne dla polskiego narodowego socjalizmu.

 22. Jak wygląda kwestia religii w Waszej organizacji?

 Jako taka nie istnieje. Nie zamierzamy również w żaden sposób faworyzować danej osoby tylko dlatego, że utożsamia się ona z określonym nurtem religijnym. Religijność pozostaje w sferze osobistych decyzji naszych ludzi. Priorytetem jest tutaj polityka, nie religia. Opowiadamy się po stronie określonych wartości i zasad, a dopóki każdy z nas stara się te wartości wprowadzić w życie oraz żyje w zgodzie z naszym ideologicznym credo, światopogląd religijny poszczególnych osób jest nam całkowicie obojętny.
Ponieważ jednak określamy się mianem polskich patriotów, co oznacza, że szczególnym szacunkiem otaczamy wszystko to co rodzime, nie ukrywamy, iż jesteśmy w pewnym stopniu, oczywiście każdy na swój sposób, zainteresowani słowiańską kulturą i tradycją. Czy moglibyśmy jednak w naszym przypadku nadać temu zjawisku/zainteresowaniu znamion religijnych? Na pewno nie.

 23. Dziękuję za rozmowę, chcielibyście coś dodać?

 Dziękujemy Ci za te interesujące pytania. Oczywiście życzymy wytrwałości w prowadzeniu bloga, który spełnia bardzo ważną funkcję oddziaływania na społeczeństwo, bo informacyjną. Pozdrawiamy wszystkich aktywnych politycznie zwolenników naszej idei.