Fahrenheit 9/11

Głośny swego czasu film, zdobywca nagrody dla najlepszego obrazu na festiwalu w Cannes w 2004 roku, Fahrenheit 9/11 był szeroko komentowany w różnego typu mediach. Obejrzałem go w całości dopiero niedawno. Tytuł może sugerować że odnosi się on głównie do ataków na WTC i Pentagon, po częsci tak jest, choć skupia się on raczej na krytyce następstw tego wydarzenia. Na poczatku filmu ukazane są wyborcze machlojki w wykonaniu sztabu Georga W Busha, można odnieść wrażenie że jego kontrkandydat, „ociepleniowy” biznesmen Al Gore był według autora jakąś realną alternatywą, nie zaś taką samą marionetką z „drugiej strony” politycznych salonów. W filmie prezydent Bush maluje się jako niefrasobliwy głupek, frontmen wielkiego biznesu opartego na wywołanej wojnie w Iraku, mierny przywódca, który potrzebował silnego impulsu do „poprowadzenie ludu”. Po kolei pokazywane są związki amerykańskich polityków, w tym rodziny Bushów z biznesmenami i rodziną królewską Arabii Saudyjskiej oraz ewakuacja rodziny Bin Ladenów z USA. Poznać możemy firmy, które zarobiły na wojnie góry pieniędzy, wypowiedzi ich przedstawicieli nie kryjących że wojna jest dla nich czystym zyskiem. Ładnie zestawione są wypowiedzi Busha, Rumsfelda, Rice którzy mówią o braku jakiegokolwiek zagrożenia ze strony Iraku po to by następnie straszyć „okrutnym reżimem nienawidzącycm Ameryki i świata” i czekającym jedynie by zniszczyć go za pomocą broni masowego rażenia, która jak dziś już powszechnie wiadomo była czystym wymysłem mającym sankcjonować agresje. Przejrzyście wyeksponowane kłamstwa, propaganda wojenna administracji Busha to duża zaleta tego filmu. Podobnie jak unikalne materiały z samej wojny, których nie widzimy na co dzień w przekazach medialnych z Iraku czy Afganistanu. To martwi żołnierze, cywile, zburzone domy, płacz i lament. Ujęcia z Iraku sprzed wojny, kawiarnie pełne ludzi, bawiące się dzieci a w tle przemówienie Busha o uciskanym narodzie irackim, następnie moment „wyzwolenia” – płonące miasta, ciężarówki z ciałami dzieci, krew i chaos. Autor przygląda się również opiniom Amerykanów całym sercem wspierających Busha i jego wojnę. Wśród nich kobieta, której rodzina od dawna związana jest z armią, mówiąca o swojej niechęci do przeciwników wojny. Zmienia ona zdanie gdy w Iraku ginie jej syn. Jednym z ukazanaych w filmie skutków 11 września jest złej sławy Patriot Act, ustawa ograniczająca niektóre ze swobód obywatelskich, inwigilacja zwykłych obywateli. Podsyłanie agentów policji małomiasteczkowym grupkom działaczy antywojennych, wizyty FBI w domach ludzi wypowiadających się krytycznie o wojnie w Iraku, wzajemne donoszenie na siebie do władz i wzbudzanie uczucia zagrożenia były celami, które oprócz dużej kasy kierowały rządem USA. Świetnie zobrazowane jest oddziaływanie propagandy, którą bezkrytycznie przyjmują masy, kłamstwa powtarzane tak często że stają się czymś normalnym. To grupa obywateli, która zgadza się na rezygnacje z części swojej wolności na rzecz kryminalnej szajki rządzących myśląc że przyczynia się tym samym do zwiększenia swego bezpieczeństwa. Ci, którzy mimo wszystko nie zgadzają się na działania rządu musza liczyc się z odwiedzinami „stróżów prawa”, Patriot Act dał rządzącym niewyobrażalną swobodę szpiegowania społeczeństwa, które w części czuje że ich prawa są nim naruszane, niestety jak to zwykle bywa w starciu jednostki z machiną administracyjną niewiele mogą zrobić.
Zastanawiające w filmie jest to że jego autor przyjmuje niemal bezkrytycznie teze o Bin Ladenie jako głównym architekcie „wojny z Ameryką”, nie próbuje poruszać kwestii „inside job” mimo że wedle starej reguły „za zbrodnią stoi często ten kto najbardziej na niej skorzystał”. Nie zadanie przez autora pytania jak możliwym jest by cały potężny system obronny USA zawiódł, by zdołali obejść go brodaci amatorzy pozostawia pewien niedosyt. Antywojenne przesłanie filmu, jak najbardziej akceptowalne (choć nie zawsze popierane) w środowisku filmowców mogłoby zmącić stawianie zbyt niewygodnych pytań, sugerowanie że Ameryką rządzą ci, którzy popełniają zbrodnie na własnych obywatelach. Należy pamiętać że film ten to produkcja holywoodzkiej oficjałki czyli wytwórni Lions Gate (producenta m.in. Piły czy Dirty Dancing). Ciekawe są krótkie wywiady z amerykańskimi żołnierzami, którzy niejednokrotnie powtarzają pytania znane nam już z filmów o Wietnamie , dlaczego nienawidzą ich narody, którym rzekomo niosą wolność? Film zawiera sceny drastyczne, to wypowiedzi okaleczonych żołnierzy, którym ograniczono świadczenia, żale niektórych z nich że ludzie, którzy robią w Iraku interesy a których oni mają obowiązek chronić zarabiają wielokrotności ich pensji. Dzięki filmowi możemy przyjrzeć się również rekruterom kręcacym się w pobliżu szkół i szukającycm mięsa armatniego na biznesowe wojenki. Autor z kamerą udaje się w pobliże siedziby Kongresu gdzie zaczepia kongresmenów proponując im ulotki rekrutacyjne i zachęca do wysłania własnych dzieci do Iraku. Oczywiście nie są zainteresowani. Film na pewno jest warty obejrzenia, jako że jego autor nie jest początkującym filmowcem, nakręcony jest w bardzo dobry, wciągający sposób. by Ajwaj

%d bloggers like this: