Golgota Wrocławska

Wspaniałe widowisko teatralne oparte na autentycznych faktach, do których w roku 1994 dotarł za sprawą listów skazanych młody historyk w trakcie swego przewodu doktorskiego. Po obejrzeniu tego spektaklu byłem mocno zdziwiony tym, że TVP odważyła się pokazać rzeczywistość i prawdę tych najbardziej krwawych lat komunizmu w Polsce i to w taki właśnie sposób. Wracając do samego widowiska, jest ono oparte na kanwie śledztwa i pokazowego procesu ludzi niesłusznie oskarżonych i zupełnie niewinnych. Akcja dzieje się na Dolnym Śląsku (Wrocław). Mamy, więc głównego oskarżonego Henryka Szwejcera i oficera śledczego UB Feliksa Rosenbauma oraz jego pomocników (czytaj katów z UB, chamów bez wykształcenia). Reżyser w sposób mistrzowski odtworzył tu metody śledcze UB zaczynając od tych podstępnych i perfidnych a kończąc na torturach, przy których policje polityczne państw uznanych za ”faszystowskie” to prawie aniołki.  Zdawać by się mogło, że wszystko już wiemy i ze sprawy tamtych lat to przeszłość, do której nie powinno się wracać. Tak zapewne byłoby najlepiej dla wielu, zwłaszcza środowiska ludzi związanych z pewna gazetą. Po obejrzeniu „Golgoty…” jestem przekonany, że są to sprawy ciągle ważne i ich wyjaśnienie jest i być powinno odebrane, jako sprawiedliwość i hołd dla ofiar czerwonego terroru. Ciekawostką jest także to, że ów historyk miał poważne problemy w trakcie doktoratu miedzy innymi pogróżki nieznanych (a jakże) sprawców a także utrudniano mu dostęp do materiałów dotyczących tej sprawy. By Wandal

%d bloggers like this: