Hammer of Hate – Krew i żelazo

Od dłuższego czasu unikałem wydawnictw z polskiej sceny mając w pamięci projekty, które ukazywały się po zaprzestaniu działalności sztandarowych kapel. Płytę Hammer Of Hate nabyłem przy okazji zakupu kilku innych. Wcześniej już słyszałem głosy że jest ona godna uwagi, jak zawsze przy nowych wydawnictwach pojawiały się też opinie że „polska scena odżywa”. Kilka takich odrodzeń zakończyło się według mnie fiaskiem, całkiem przeciętne kapele okrzykiwane były mianem „nadziei”, niemniej jednak postanowiłem spróbować. Typ muzyki grany przez HoH nie jest moim ulubionym, jednak nie odrzuca. Szczególnie spodobał mi się otwierający płytę kawałek „Polski żołnierz”. Wraz z drugim kawałkiem wchodzimy w klimat neopogański, szkoda że niemal cała płyta oscyluje wokół tego tematu, nie poruszając innych ważnych spraw. Razi nieco nagromadzenie krwi, zniszczenia, zemsty i mordów, stosów ciał w piosence „Szlak Ariów”. Takich apokaliptycznych kawałków mieliśmy na scenie pod dostatkiem. Mocno antychrześcijański przekaz ma także utwór „Pod sztandarami krwi”, i tu znów krew, śmierć. Teksty omawianych wyżej piosenek nie są jednak prostackie co zdarzało się np. takim zespołom jak Einher. Niestety z całkiem niezłej warstwy tekstowej (nawet gdy nie zgadzamy się z poglądami przez nią wyrażanymi) wyłamuje się utwór „Neofita”, który miejscami wywołać może uśmiech politowania. Dziwne mordercze zapędy odnajdziemy również w piosence „Nasz świat”. Niezłym utworem jest „Nawia” dedykowana Szczeremu. Ogólnie rzecz biorąc płyta jest muzycznie dobra, na pewno może się podobać. Wyliczyć można kilka tekstowych wpadek. Przeznaczona jest raczej dla miłośników klimatu wojenno-pogańskiego, opiewa aryjski etos walki i krwi, samodyscypliny i dążenia do doskonałości. Szkoda że nie ma na niej więcej kawałków podobnych do „Żołnierza polskiego”. by Ajwaj

%d blogerów lubi to: