Tajny współpracownik.

Spektakl telewizyjny poruszający podobnie jak powyższa „Golgota wrocławska” sprawę z czasów tzw. utrwalania władzy ludowej w Polsce. Nie dotyczy on jednak procesu czy śledztwa jest autentyczną historią wówczas młodego człowieka gimnazjalisty, który by ratować matkę staje się agentem UB i poprzez swą pracę dla bezpieki skazuje na śmierć i więzienie kilkunastu ludzi w tym swoich dwóch braci. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego ot kolejna tragedia rodzinna, kolejne rozterki duszy TW tu pokazane, jako szczere i prawdziwe, w które ja osobiście nie wierze, bo jeśli ktoś skazuje na śmierć swojego brata raczej wyrzutów sumienia nie ma. Wracając do tematu dokładnie ukazana perfidia UB, sposób pracy operacyjnej tej służby, jej możliwości itd. Wszystko to nie byłoby aż tak ważnym powodem dla utrwalenia tej sprawy na taśmie filmowej gdyby nie jeden fakt, mianowicie tytułowym TW był znany w czasach PRL-u pisarz i publicysta, nauczyciel i pedagog, autorytet moralny. O kim mowa? Cóż tu niespodzianka, personalia bohaterów zmieniono, czyżby TVP zabrakło odwagi? Najprawdopodobniej. Miejmy nadzieję, że IPN jakąś publikacją wyjaśni i tą sprawę, byśmy dobrze wiedzieli, jakich mieliśmy tudzież ciągle mamy nauczycieli. Widowisko jak najbardziej godne polecenia. By Wandal